Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Witam
nattek

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 23-11-2011
Reputacja: 0
Post: #1
23-11-2011 16:48
Witam, nazywam się Natalia, mam 17 lat. Ogólnie nie chcę zawalać tego portalu setkami wiadomości więc wolałabym się ograniczyć do tej jednej i opisać o co mi chodzi. Więc chodzi o to, że ... Dzisiaj jechałam z ciotką z którą ogólnie nie mam kontaktu na co dzień, mimo, że mieszka kilka ulic dalej ... Jechałam z nią dzisiaj busem do domu i zaczął się jakoś temat mnie i mojej siostry że masakra jaka różnica charakterów a jedna osoba nas wychowuje ... A ona mi na to "bo wiesz, Ty jesteś adoptowana a ona rodzona ..." Na początku myślałam, że to jakiś przykład więc powiedziałam "no tak, w sumie inni ojcowie" a ona "myszko, nie rozumiesz mnie ..." ja się na nią patrzę i zrozumiałam do czego dąży ... I mi powiedziała, że jestem adoptowana. Później była w ciężkim szoku że ja nic nie wiem i miała wyrzuty że mi w ogóle powiedziała o tym i prosiła, żebym nie mówiła matce, że wiem bo ona będzie miała problemy że mi powiedziała. Błagam, nie piszcie mi, że się żalę bo może fakt, chce mi się płakać. Nie wiem co jest prawdą ... Moje pytanie brzmi ... Jak mam sprawdzić dyskretnie czy faktycznie jestem adoptowana ? Czy mogą się znajdować w domu jakiekolwiek dokumenty adopcyjne ? Akt urodzenia odpada, ponieważ urodziłam się w Łodzi a mieszkam w woj. śląskim. Bardzo proszę o jakieś porady/informacje.

Pozdrawiam,
Natalia

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
niunia9970

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 37
Dołączył: 14-11-2011
Reputacja: 0
Post: #2
23-11-2011 18:28
Przede wszystkim witam Cię serdecznie Natalio!
To forum właśnie po to jest by szukać rad, wsparcia, by się wyżalić. Nic dziwnego, że chce Ci się płakać. Przecież ta wiadomość spadła na Ciebie jak grom z jasnego nieba, nagle i bez pardonu, na pewno przeżyłaś szok i to jest zrozumiałe. Piszą tutaj także zupełnie dorosłe osoby, którym jest ciężko z taka informacją, to naturalne i nie ma w tym nic dziwnego. Jesteśmy tutaj po to by sobie pomóc.
Napisałaś, że powiedziała Ci o Twojej adopcji Twoja ciocia, często tak jest, że dowiadujemy się o naszej przeszłości od osoby, powiedzmy, postronnej. Przykro mi, że akurat w Twoim przypadku tak się właśnie stało. Poczytaj nasze forum, znajdziesz tutaj kilka podobnych historii.
Natalio, nic nie napisałaś o kontaktach jakie masz z mamą, jak wyglądają Twoje relacje w rodzinie, a to bardzo ważne. Nie zawsze można znaleźć jakieś dokumenty w domu dotyczące adopcji, nie każdy trzyma takie papiery w szufladzie. Prawnie, dopóki nie będziesz pełnoletnia, sama nie wiele możesz zdziałać, wiec pozostaje Ci rozmowa z mamą. Może zacznij od tego dlaczego mieszkacie na Śląsku a urodziłaś się w Łodzi. A może spróbuj porozmawiać z ciocią, która Ci o tym powiedziała? Być może Ona ma więcej informacji, np.: w jakim domu dziecka byłaś, albo w jakim roku odbyła się adopcja. Możesz także (ale po uzyskaniu pełnoletności) wyciągnąć zupełny akt urodzenia z USC pocztą. Trzeba napisać prośbę, wpłacić ok 25 zł (dokładnie nie jestem pewna, tyle było 3 lata temu) i po ok tygodniu powinnaś dostać pocztą dokument. Adres internetowy USC w Łodzi: <!-- m --><a class="postlink" href="http://bip.uml.lodz.pl/index.php?str=158&id=18248">http://bip.uml.lodz.pl/index.php?str=158&id=18248</a><!-- m -->.

Gdybyś potrzebowała porozmawiać, to moje GG jest w podpisie. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę powodzenia. Głowa do góry, adopcja to nie koniec świata Oczko


PER ASPERA AD ASTRA

Mój nr GG 31131662
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #3
24-11-2011 01:36
Witam serdecznie - Natalio…
W wielką troską i uwagą przeczytałem Twoją wiadomość. Jeżeli to prawda, o czym powiedziała Tobie ciotka, a tak raczej należy założyć, to trzeba podejść do niezmiernie ważnego w Twoim życiu wydarzenia bardzo ostrożnie. Na początku stwierdzę jedno, iż Twój przypadek jest kolejnym dowodem na to, że trzeba dziecku w odpowiedni sposób przekazywać wiedzę o adopcji, stosownie do wieku i pojmowania. Adopcja to nie grzech i przestępstwo, które powinno się wytykać palcami, jeżeli jest udana – powinna być przedmiotem ogólnego szacunku i uznania w społeczeństwie. Nic bardziej błędnego od założenia rodziców adopcyjnych, że jakoś to będzie i przekładania decyzji o ujawnieniu faktu na „święty nigdy”. Izolacja od wszystkich, w tym od własnej rodziny nic nie pomoże. Trzeba pamiętać - rodzice adopcyjni i zastępczy - fakt ujawnienia adopcji prawie w 100% nastąpi. Kwestia tylko kiedy i przez kogo zostanie to przekazane. Z pewnością będzie to koleżeństwo z podwórka,, z klasy, dobra sąsiadka, ktoś uczynny z otoczenia adopcyjnej rodziny, wreszcie samo dziecko, które w wielu nieoczekiwanych momentach, samo może zacząć zadawać pytania po znalezieniu jakichkolwiek śladów przeprowadzonej adopcji. /dokumenty adopcyjne, książeczka zdrowia, miejsce urodzenia, różnica grupy krwi, badania genetyczne itp./
Natalio - rację ma Niunia9970, która mówi, iż powinnaś porozmawiać z ciotką, sądzę że na jej neutralnym gruncie, a z mamą, która jeszcze jest nieświadoma twojej wiedzy, w następnej kolejności. Istotne jest przede wszystkim to Abyś emocjonalnie stanęła na mocnych nogach i nie załamywała się myślą o tym, iż świat Twój legł w gruzach. Wiedza o adopcji to nie koniec świata – to dopiero początek nowego życia w otoczeniu starego… wszystko przed Tobą. Trzeba także postarać się zrozumieć intencje Twojej mamy, która jeszcze nie wyjawiła przed Tobą faktu adopcji, a także intencje jakimi kierowała się Twoja ciotka, poddać to własnej ocenie i analizie. Być może miała w tym jakiś jeszcze nie zrozumiały cel osoba, która w tak przykry i nietypowy sposób /wg mnie wysoce naganny/ podzieliła się ta sensacyjną wiadomością. Moja rada w tej kwestii jeszcze byłaby taka, aby nie przyjmować i nie stawiać się z przychodzącymi problemami w pozycji ofiary. Winną w tym wszystkim jest osoba, która wyjawiła sekret rodzinny i z pewnością bardzo Ciebie bardzo zraniła. Nie jest bowiem łatwo pogodzić się z taką informacją, w tak młodym wieku, kiedy we wszystkich podejmowanych decyzjach najpierw grają emocje, a rozsądek przychodzi na końcu, często kiedy jest za późno. Pamiętaj też o jednym – nie wolno Tobie podejmować pochopnych decyzji i oceniać bez wyjaśnienia faktów i motywów kierowania się w postępowaniu dorosłych. Po wyjaśnieniu proponuję w sprzyjającej rozmowie atmosferze – posiłkując się uczuciami jakie Nosiłaś w sercu do mamy i taty, do chwili przed wiedzą o adopcji, starając się wygasić szkodliwe emocje, porozmawiać i wyjaśnić – akceptując siebie wzajemnie jako partnerów do rozmów. Pamiętaj, póki co nie Masz w rodzinie wrogów, więc nie wyciągaj broni by walczyć. Rodzice w tej rozmowie powinni jasno i zrozumiale dla Ciebie wyjawić całą prawdę… bez względu na okoliczności i gorycz tejże prawdy. Każde najmniejsze kłamstwo, czy zatajanie prawdy będzie prowadziło do utraty Waszego zaufania, a z czasem i tak może wyjść na jaw. Mam świadomość, że w ciągu paru chwil Stałaś się osobą dorosłą mimo tego, że jeszcze nie Masz lat osiemnastu. Jeżeli wszystko okaże się prawdą, Pozyskasz odpowiednią wiedzę w sprawie dla Ciebie najważniejszej, mając lat osiemnaście – Możesz zacząć szukać odpowiedzi na nurtujące Ciebie pytania posiłkując się możliwościami prawnymi, o których także Niunia9970 wspomniała. Nie będąc pełnoletnią nie można być stroną w sprawach, które Chcesz wyjaśnić, ale można bardzo wiele dokonać. Dyskretne sprawdzanie przez Ciebie dokumentów, szukanie sensacji, śladów i dowodów na potwierdzenie wiedzy podanej przez ciotkę, nie ma już w tej chwili żadnego sensu… Wywołanie burzy spowoduje niekontrolowany rozwój wydarzeń, w których ciągu niezmiernie łatwo jest popełnić błąd, o wadze trudnej do przewidzenia. Skutki mogą być odczuwane przez resztę Twojego życia. Przed Wami są teraz dwie drogi: pierwsza, której Tobie życzę z całego serca – budowania na nowo wzajemnych relacji rodzinnych – w poszanowaniu siebie, w rodzinie pełnej ciepła i miłości. Druga, której nie życzę Tobie, to droga wyboista i kręta - prowadząca do… lepiej nie pisać i nie wypowiadać tego co myślę. Natalio… mam nadzieję, że wszystko się ułoży dobrze, jednakże w sytuacji przerastającej Wasze możliwości naprawy relacji rodzinnych, powinno się skorzystać z pomocy psychologa w poradni rodzinnej, tak byś z problemem tym nie pozostała sama.


Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #4
24-11-2011 13:28
Zgadzam sie w zupełnosci z moimi przedmówcami... nie mozesz w tej chwili dzialac pod wpływem emocji. Wiem to trudne, bo sama to przezyłam. Tez mialam 17 lat jak "ktoś uczynny" mi o tym powiedział, ale nie mialam odwagi zapytać mame. Zresztą do niedawna uwazalam że nie ma najmniejszego sensu zawracać sobie tym glowy, ale zdarzyło sie to coś, co wpłynęło na zmiane mojej decyzji. Decyzji do podjecia której dojrzewałam ponad 25 lat Uśmiech.
Myslę, ze jeśli darzysz rodziców zaufaniem i masz z nimi dobre relacje - powinnaś ich zapytać, ale czy w pierwszej kolejnosci?? nie wiem... myślę że jeśli mama zna Twoje reakcje na różne sytuacje juz wie że coś sie w Twoim życiu wydarzyło... więc czy warto tę chwilę odwlekać?? jesli rodzice nie powiedza Ci teraz prawdy, będziesz mogła ja poznać dopiero za rok, ale nie poznasz jej w ogóle jesli akta zostały utajnione.
Życze wszystkiego dobrego, adopcja to nie tragedia to cos wspaniałego, o ile jak mówi Mieczyslaw, jest trafiona Uśmiech

pozdrawiam Ewa (mój GG 3807964)

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
nattek

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 23-11-2011
Reputacja: 0
Post: #5
24-11-2011 22:02
Bardzo dziękuję za wsparcie - nie wiecie nawet ile dla mnie znaczy ... Już dokładniej opisuję sytuację. Więc mama samotnie wychowuje mnie i młodszą siostrę - między nami jest pięć i pół roku różnicy ... Jeśli prawdą jest to, co ciotka powiedziała - zaadoptowała mnie od razu po urodzeniu. W domu są kasety vhs z mojego chrztu, zdjęcia od małego, nawet ma te 'paski' (?) co się daje noworodkom po urodzeniu ... Jakie mam relację z mamą? Cóż ... Ogólnie zawsze wydawało mi się, że są dobre. W wakacje wieczorami opowiadała mi zawsze przygody 'z przeszłości' o najróżniejszych tematykach, sama uważałam że mogę jej powiedzieć wszystko - uważała, że mogę jej zaufać i powiedzieć o wszystkim. Zawsze mnie uważała za "córeczkę idealną", zawsze się jej pytałam czy mogę gdzieś wyjść, z kim itp aczkolwiek to chyba normalka. W każdym razie ona mnie strasznie ogranicza ;/ nie pozwala nocować u koleżanek, tłumaczy to tym, że nie zna rodziców tych osób, a jak jej mówię, że np mama mojej przyjaciółki zaprasza ją na kawę żeby się poznały i żebym mogła w końcu nocować u X to zaczyna się tysiąc wymówek - wiadomo, okres szkoły średniej ... Jest pełno imprez na które chodzi 90% klasy ... Ona mnie nie puszcza w ogóle ... Tu ma wymówkę że 'nie mamy samochodu, jak się dostaniesz do domu" i takie tam ... Ale to raczej mało istotne. Wie, że nie piję, nie palę ... Ma do mnie zaufanie. Najgorsze jest to, że nie chce mnie puścić na 'ważniejsze' - jakby nie patrzeć dla mnie 'imprezy' takie jak 18stka mojego chłopaka która miała miejsce w czerwcu, boje się, że nie puści mnie na jego studniówkę - ba to już jest pewne bo on mieszka 80km ode mnie ... Odnośnie pytań, o których pisze niuniua9770 - pytałam. Na wszystko ma wytłumaczenie ... Urodziłam się w Łodzi, ponieważ wracała z wakacji ... Grupę krwi mam inną niż domownicy (z wyjątkiem siostry - mamy taką samą ale ona ma po swoim ojcu), fakt, że byłam sztucznie karmiona bo niby pokarmu nie miała (nie mówię, że to jest niemożliwe) ale po prostu każdą sytuację dziwną łączę w jedno i się 'układa' wszystko ...
Pominę sytuację w domu. Dla mnie to jest od dłuższego czasu po prostu tragedia ... Może przeginam, ale ... Młodsza siostra 'jedzie po mnie' na każdym kroku. Wyzywa mnie, upokarza ... Nie publicznie, ale mnie to boli ... Jak jej powiem słowa prawdy np pokaże mi swoje rysunki a ja powiem, co o nich myślę to zaczyna się bijatyka - jak to w rodzeństwie, ale .... Mama zawsze staje w jej obronie, coby ona nie zrobiła zawsze znajdzie wytłumaczenie "jesteś starsza - powinnaś ustąpić", sama ją 'wspiera' w tym dokuczaniu ... Jakieś głupie docinki, rymowanki, przerabianie moich zdjęć i robienie głupich 'dymków' z tekstami których nie mówię ... Jak ja ją przezywam słyszę, że jestem 'chora' bo to jest 'chorobą' i znęcam się nad siostrą psychicznie (jak ona zacznie płakać 'na zawołanie' ). Odnośnie szkoły... Przyszła po spotkaniu z wychowawcą i mi powiedziała, że oceny nie są najgorsze - natomiast moja babcia twierdzi, że kto to widział mieć 3 z angielskiego jak ja kocham ten język(jestem na rozszerzeniu, chyba nie muszę pisać ile procent trzeba mieć na poszczególne oceny). Babcia robi matce awantury, wszystkie dyskusje są za moimi plecami a później wysłuchuję od matki, że ma same problemy ze mną, i nagle że źle się uczę, że nie mam co planować przyszłości po maturze o ile ją zdam i takie docinki. Przyjdę do domu o godzinie 18(dzisiaj) od razu awantura gdzie byłaś itp (lekcje do 16 miałam). Jak ja się ubieram, jest zimno a ja wyrozbierana chodzę (yy miałam koszulkę, bluzę, kurtkę, jeansy, czapkę i rękawiczki) i tak na każdym kroku są do mnie pretensje o każdą drobnostkę ... Że w tym tygodniu codziennie szłam na 9tą, opuszczam lekcje, bo się nie wysypiam ... A na kartce jest wyraźnie napisane, że liczba spóźnień - brak. Wiele osób, które widzą tę sytuację u nas (moi znajomi, nawet mamy) mówią mi 'w cztery oczy' że to jest wszystko dziwne, bo widać, że matka faworyzuje siostrę. Pominę to, że ona NIC w domu nie robi ... A ja muszę sprzątać (wiem, normalna sprawa ale uważam że ona mając 12 lat mogłaby zacząć pomagać) a jak powiem, że ja w jej wieku chociażby mój pokój sprzątałam to oczywiście, że to nie prawda ... Myślę, że wystarczająco opisałam całą sytuację. Nawet za bardzo wbiłam w szczegóły. Ogólnie zastanawiam się, czy nie iść pierwsze do pani pedagog w szkole, porozmawiać z nią ale prosząc żeby nie mówiła o tym wychowawcy (żeby do matki nie doszło) i zapytać jak sobie z tym radzić, co dalej robić ... A później iść do najbliższego domu dziecka i podpytać skąd mogę wziąć informacje itp.

PS w sumie nie rok - kwestia niecałych pięciu miesięcy ... jestem z kwietnia.

Pozdrawiam i dziękuję za wszelkie rady, informacje

nattek

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
niunia9970

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 37
Dołączył: 14-11-2011
Reputacja: 0
Post: #6
24-11-2011 23:32
Droga Natalio...,
współczuję Ci problemów, to tak na początek. Z jednej strony rozumiem Twoją mamę (bo się martwi o Ciebie, bo chce byś skończyła dobrze szkołę, żebyś nie wpadła w złe towarzystwo, itd), z drugiej strony świetnie rozumiem Twoje problemy, zwłaszcza z młodszą siostrą. I pewnie jak Ci powiem, że dla wielu mam to młodsze dziecko zawsze już będzie tym mniejszym, nic Ci nie pomoże. U Ciebie nałożyło się kilka bardzo ważnych spraw na jeden moment i dlatego jest Ci tak ciężko. Twoja młodsza siostra jest już w wieku kiedy na prawdę może pomóc w domowych obowiązkach, a z drugiej strony to strasznie wkurzające są dzieciaki w tym czasie, ale nie o tym tutaj.
Napisałaś, że jesteś z kwietnia i tak sobie pomyślałam, że w momencie wyrabiania dowodu osobistego miałabyś okazję załatwić Zupełny Akt Urodzenia. Niestety bez tego nie wiele możesz zdziałać, takie jest prawo. Nikt nie udzieli Ci żadnej oficjalnej informacji na temat Twojej przeszłości bez tego aktu i Twojego dowodu osobistego. Kwiecień już nie długo, mamy za drzwiami grudzień...może dasz radę wytrzymać do Twojej osiemnastki z oficjalnymi pytaniami w instytucjach? W Domu Dziecka nikt Ci nic nie powie bez tych papierów (akt + dowód)... Na chwilę obecną pozostaje Ci tylko rozmowa z mamą lub ciotką.
Wiesz, zdjęcia z wczesnych chwil Twojego dzieciństwa nie są żadnym dowodem, że jesteś biologiczną córką Twojej mamy, ani że byłaś kiedykolwiek adoptowana. Z grupą krwi jest podobnie (żadne z moich dzieci nie ma grupy krwi swojego ojca ani mojej), więc i to nie jest żadną wskazówką, niestety. Nic, poza szczerą rozmową, na tą chwilę innego Ci nie pozostaje. Przykro mi...
Natomiast rozmowa ze szkolnym pedagogiem może pomóc Ci rozwiązać problemy z tą małą, dokuczliwą siostrą, ale nie dam gwarancji, że Wasza mama się o tym nie dowie. Choć uważam, że w tej sprawie byłoby dobrze, gdyby Twoja mama miała okazję spojrzeć na Twój problem z siostrą Twoimi oczami i tutaj pedagog to świetne rozwiązanie. Wiesz, po prostu mama może nie mieć świadomości jakie to dla Ciebie jest uciążliwe, a jak czasem jeszcze krzykniesz, to Ty wtedy wypadasz na tą "gorszą", co absolutnie nie oznacza, że tak jest! Wynika to z nieświadomości Twojej mamy, a nie z Jej złej woli. W końcu pisałaś, że z mamą miałaś dobry kontakt. Buzowanie Twoich hormonów, płacz na zawołanie Twojej młodszej, troszkę rozpieszczonej siostry i obawa Twojej mamy o Twoją przyszłość, w dodatku w mediach tyle się mówi o "nie dobrych" nastolatkach, że problem w domu gotowy. A na to wszystko nałożyła się Twoja "życzliwie szczera" ciocia. Koszmar, co przeżywasz, bardzo Ci współczuję Natalio.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę spokoju duszy Oczko


PER ASPERA AD ASTRA

Mój nr GG 31131662
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
detektyw ZZ

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 05-07-2011
Reputacja: 0
Post: #7
25-11-2011 12:39
Witam Cię Natalio. Rozumiem Twoje aktualne położenie. Jestem prywatnym detektywem z Łodzi i zawodowo zajmuję się poszukiwaniem zaginionych osób i nawiązywaniem zerwanych /np. w wyniku adopcji/ kontaktów rodzinnych. Jeśli będziesz miała problem w Łodzi lub chciała coś ustalić, sprawdzić, napisz lub zadzwoń. Kontakt: tel. 601 242 362;
e-mail:zz@inter-securus.pl; <!-- w --><a class="postlink" href="http://www.inter-securus.pl">www.inter-securus.pl</a><!-- w --> Pozdrawiam. Detektyw Zenon Zalewski.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
kirk

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 47
Dołączył: 23-08-2010
Reputacja: 0
Post: #8
25-11-2011 23:12
detektyw ZZ napisał(a):Witam Cię Natalio. Rozumiem Twoje aktualne położenie. Jestem prywatnym detektywem z Łodzi i zawodowo zajmuję się poszukiwaniem zaginionych osób i nawiązywaniem zerwanych /np. w wyniku adopcji/ kontaktów rodzinnych. Jeśli będziesz miała problem w Łodzi lub chciała coś ustalić, sprawdzić, napisz lub zadzwoń. Kontakt: tel. 601 242 362;
e-mail:zz@inter-securus.pl; <!-- m --><a class="postlink" href="http://www.inter-securus.pl">http://www.inter-securus.pl</a><!-- m --> Pozdrawiam. Detektyw Zenon Zalewski.

Malanowskiego i partnerów i tak nikt nie przebije Oczko

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
MikelNX

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 27
Dołączył: 18-05-2011
Reputacja: 0
Post: #9
03-01-2012 15:04
niunia9970 napisał(a):Z grupą krwi jest podobnie (żadne z moich dzieci nie ma grupy krwi swojego ojca ani mojej), więc i to nie jest żadną wskazówką, niestety.

Grupy krwi rzadza sie prawami genetyki, w pewnych ukladach mozna upewnic sie ze nie jest sie dzieckiem biologicznym danych rodzicow.
np. jesli oboje rodzicow ma grupe A a Ty masz B to nie moga byc biologicznymi
jesli jedno z rodzicow ma 0 a drugie AB albo jesli jedno ma A drugie B to dzieci moga miec kazda grupe.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
niunia9970

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 37
Dołączył: 14-11-2011
Reputacja: 0
Post: #10
03-01-2012 16:21
Tak, zgadza się, ja właśnie mam AB i w dodatku minusową. Ojciec bąbli ma A plus, a dzieciaczki mają mix tego wszystkiego Szczęśliwy Ale żadne dokładnie takiej jaką mamy my


PER ASPERA AD ASTRA

Mój nr GG 31131662
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości