Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Matka Biologiczna,Matka Adopcyjna, w moich oczach...
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #1
26-05-2012 20:33
Matka - Świętość, Dzień Matki - Jej Święto, jedno i drugie skłania mnie do refleksji... Zatem proponuję temat, którego jeszcze nie ma... Proszę wszystkich forumowiczów, a szczególnie Tych, którzy byli adoptowani - o obiektywną ocenę Matek Biologicznych i Matek Adopcyjnych, opis Waszej drogi do Matki "od marzeń - do rzeczywistości".

Na początek - aby sprowokować Was Wszystkich do dyskusji - proponuję poniższy tekst z wymiany poglądów w tym temacie i oczywiście moją osobistą ocenę:

Refleksje na temat Matki w Dniu Matki

(…)Niestety - muszę się z Tobą całkowicie zgodzić... z przykrością należy stwierdzić, że jedyną matkę, którą jestem w swoim życiu zaakceptować - tą, która mnie najmniej skrzywdziła - i którą kochałem - to Matka Ojczyzna - a pośrednio jej ramię - Dom Dziecka... to chwile które zawsze mi się kojarzyły ze względnym spokojem i bezpieczeństwem - inne – u boku matki biologicznej i adopcyjnej – niestety już nie(...)

Matka – jedyne i mgliste wspomnienia, ocalone chwile z pierwszego Ja, jakieś obrazy, zdarzenia, zerwane więzi, uczucia… jak rozmazany i uszkodzony film, który oglądam na ekranie własnych wspomnień… zerwana projekcja filmu, który okazał się być dramatem… Całe życie darzyłem Ją najczulszymi uczuciami, całe życie do Niej tęskniłem, marzyłem o Niej, kochałem Ją, przytulałem się do Niej w dzieciństwie, całe swoje życie Ją szukałem, całe życie obiecywałem sobie, że Ją odnajdę, wyjaśnię wszystkie swoje względem Niej wątpliwości, odpowiem sobie na wszystkie zadane Jej i sobie pytania, a przede wszystkim zadam Jej to jedno jedyne i szczególne pytanie – Dlaczego to Zrobiłaś? Może jeszcze kilka innych - Dlaczego Ja? Dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego Powołałaś do życia i po co? Kim Byłaś, Kim Jesteś? Jaka Jesteś? Wreszcie całe życie nienawidziłem Ją, przeklinałem, by w końcu – po latach - stała mi się po ludzku obojętna… Matka biologiczna i Matka adopcyjna…
Podwójne odrzucenie – to podwójny koszmar i podwójne traumatyczne doświadczenie. Dwukrotne stwierdzenie przez Matki, że jest się niechcianym przypadkiem ich nieudolności wychowawczej i uczuciowej, że jest się niepotrzebnym, niekochanym, zbytecznym przedmiotem i zabawką, która się zepsuła i można ją wyrzucić…

Znam Matkę pierwszą – biologiczną, znam Matkę drugą – adopcyjną, Matkę trzecią – Dom Dziecka, Matkę czwartą – Ojczyznę. Tylko dwie ostatnie pozwoliły mi względnie bezpiecznie żyć i nie odrzuciły – zatem te potrafię kochać. Dwie pierwsze – po tym co wniosły w moje życie - już nie potrafię…


Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
niunia9970

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 37
Dołączył: 14-11-2011
Reputacja: 0
Post: #2
26-05-2012 22:01
Jak dla mnie, podły temat... matka biologiczna? Fakt, gdyby nie ona, mnie by dzisiaj nie było ale nie jestem pewna czy jej za to dziękować. Pewnie powinnam, ale jakoś nie jestem przekonana. Matka adopcyjna? A kto to? Jeśli mam być wdzięczna kobiecie za fakt wydobycia mnie z domu dziecka a potem mój zwrot z powrotem tam skąd przyszłam, to nie dziękuję, mogła sobie darować. Została jeszcze matka ojczyzna.... I tu niestety, jak kot jestem przywiązana do swojego miejsca i za to dziękuję. Za moje miejsce na ziemi, choć zawsze znajdzie się ktoś kto ktoś mi przypomni, że moje miejsce jest bez matki właśnie.
Nie lubię tego dnia, bo nie mam z kim go obchodzić, nie tak jak bym zawsze tego pragnęła.
Mieczysław nie gniewaj się, ale to podły temat i ja już więcej tu nie napiszę. Tego dnia podły humor to mój towarzysz, ale wierzę, że inni mają inne zdanie :?:


PER ASPERA AD ASTRA

Mój nr GG 31131662
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #3
26-05-2012 22:45
Niunia...
Myślisz, że to dla mnie nie podły temat? Bynajmniej - jak najbardziej - podły. Biologiczna matka, która zostawia lub porzuca własne dziecko - dla takiej "matki" nie mam określenia w kategoriach języka mieszczącego się w ogólnie przyjętych granicach cenzury i przyzwoitości. Wcale też nie zamierzam jej dziękować za dar życia, którym mnie hojnie przez przypadek obdarowała, a także Ciebie do owego podziękowania nie zamierzam namawiać. Matka adopcyjna? Czysty przypadek i niefortunne zrządzenie losu dla mnie i skrajnie interesowny wybór z jej strony, bo cóż tak naprawdę może powiedzieć o tym do kogo ma trafić małoletnie dziecko w skutek "dobrodziejstwa" nieudanej adopcji, a także jaki ma na nie wpływ - przecież Wiesz, że żaden. Decyzję taką podejmują najczęściej urzędujący nieudacznicy zajmujący powierzone im stanowiska i kandydaci na rodziców, którzy mają lub nie mają dobrych zamiarów względem dziecka.
Ojczyzna - tak, tu się zgadzam z Tobą, to w skutek Jej oraz Domu Dziecka, wskazano mi miejsce gdzie mam być i żyć - to już tylko wypadkowa dalszych wydarzeń w moim życiu, na które pośrednio i bezpośrednio miały wpływ okoliczności i adopcja.
Także nie lubię tego dnia i tego święta, a także i niestety - wielu, wielu innych świąt, które są dla mnie zaprzeczeniem samym w sobie, kiedy widzę dwulicowość i hipokryzję uczestników tychże "rodzinnych uroczystości świątecznych".

Na pocieszenie Nas - mogę powiedzieć - że nie jesteśmy sami w tych "podłych" odczuciach, a także to, że pomimo tego, są w tym dniu także i to w większości - szczęśliwe dzieci i szczęśliwe Matki... i te biologiczne... i te adopcyjne...


Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
dawid

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 3
Dołączył: 14-03-2012
Reputacja: 0
Post: #4
27-05-2012 11:07
Dałem się sprowokować do dyskusji,więc piszęUśmiech
Może po prostu napiszę jak Ja "to widzę".

Otóż jakiś czas temu usłyszałem że Bóg jest Matką i Ojcem.
W tzw chwilach zwątpienia,przychodzą mi na myśl te słowa,możliwe że to forma tzw:samo terapii,ale coraz częściej widzę w tym sens i to logiczny sens z"Góry" dla mnie .
Myślę że w wszelkiego rodzaju adopcjach istotna jest interpretacja,chęć zrozumienia,i wybaczenie inaczej mówiąc-Miłość samego siebie a zatem i innych

Ja kiedy poznałem moją Mamę po 27 latach życia,pierwsze słowa jakie wypowiedziałem po ,przekroczeniu jej skromnego progu to:Wybaczam Ci,ale jak się okazuje wybaczyć to nie znaczy powiedzieć,obiecać coś,uśmiechnąć się.Wybaczać to znaczy dać świadectwo swojej osoby,to znaczy zmienić swoje życie a nie innych...
Dziś z "biegiem lat",staram się analizować obydwie"matki".Dochodzę do różnych wniosków.Staram się nie obwiniać i wziąć odpowiedzialność za siebie,swoje czyny,postępowanie,a nie "na siebie?,bo tak jest ciężej.Wydaję mi się że błędy które popełniałem względem obu "Matek" są o wiele bardziej przyziemne,niżeli je sobie wyobrażałem.Np:Naiwność,głupota tyczy się to mnie.
Dziś dla mnie nie mają znaczenia okoliczności,w jakim domu się urodziłem,gdzie się urodziłem i dlaczego moja mama zdecydowała się na przekazanie mnie w "inne ręce".Tak,dokładnie,czuję ogromną awersje do sloganów a wręcz plotek w celu zaspokojenia innych "ja", takich jak zostawiła,porzuciła,oddała.
A może warto spojrzeć z innej strony na sytuację.Szczerze mówiąc uważam że "Państwo Polskie"w dużej
mierze pozbywa się kłopotu i spycha na "Margines"Problem,istotę własciwych zmian itp.
Na szczęście wierzę w Dobrego Boga.A nie w "anatomię ludzką".
Dzień Matki...Pamięć,wspomnienia,nawyk,czczenie,religia,społeczeństwo, takie słowa mi na myśl przychodzą.Dla mnie Dzień Matki to taki dzień w którym postaram się zdjąć "piętno mitów" które ciąży latami nad "Biologicznymi "jak i" Niebiologicznymi "Matkami,dlatego też chcę wierzyć w Matkę o której napisałem na początku mojego postu.
Serdecznie Pozdrawiam.

Dawid.
"Świadomość Zabija,więc warto ją wdrażać w życie"


Dawid
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
adopcjazserca

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 14
Dołączył: 30-05-2012
Reputacja: 2
Post: #5
03-07-2012 13:28
agataka napisała


"Wiele o Niej myślałam, o Jej uczuciach, o tym jak
często o nas myśli nie wiedząc o nas nic, o tym jak bliska jest dla
Niej nasza córka. Myślałam o tym kim jest dla mojego dziecka Mamą
czy Panią, która ją urodziła... dzisiaj wiem...

Wielkimi krokami nadchodził dzień pierwszych urodzin mojej córki, to
ważna data dla nas, rodziców, dla dziecka i dla... jej biologicznej
mamy. Im bliżej urodzin, tym bardziej chciałam Jej powiedzieć... tym
bardziej myślałam o tym co Ona czuje, o tym jak bardzo można wyprzeć
dziecko z pamięci... chciałam do Niej napisać, że córka jest
wspaniałym dzieckiem, że jest zdrowa, że jesteśmy szczęśliwą
rodziną, że bardzo ją kochamy.
Mąż był przeciwny, dla niego wszystko było takie proste: Ona oddała,
my adoptowaliśmy - początek i koniec związku.
Do mnie nieustannie wracały myśli o tym co Ona czuje..? Wiem, że nie
mogła być mamą trzeciego dziecka, że Jej decyzja była w pełni
świadoma i jakże dojrzała i odpowiedzialna, ale cały czas byłam
pewna, że Ona myśli o córce, że Jej niewiedza jest bardzo bolesna.
My rodzice adopcyjni chcemy wiedzieć wszystko, każdy strzępek
wiadomości ma dla nas znaczenie, a Ona... poza zapewnieniem, że
dziecko trafiło do dobrych ludzi nie wie zupełnie nic...
Zrobiła dla swojej córki tak wiele, z miłości do niej postanowiła ją
oddać, nie widziała jej nigdy.
Zadzwoniłam do Niej...
Zadzwoniłam do biologicznej matki mojej córki.
Głos wiązł mi w gardle, powiedziałam: Jestem mamą Pani córki ,
wydawało mi się, że to nie ja, nie mój głos.
A Ona... zaprzeczyła. Właściwie niczego innego się nie spodziewałam,
powtórzyłam to jeszcze raz i dodałam: Jeżeli nie chce Pani ze mną
rozmawiać, proszę mi to powiedzieć, zrozumiem, bo nie chcę burzyć
Pani spokoju
Teraz wiem, że spokój dała Jej nasza rozmowa...
Płakała: Kochacie ją?
Jak??!! Jak mam ją zapewnić w kilku słowach, że kocham moje dziecko
ponad życie? Że jest moim słońcem?!
Płakałam. Kochamy ją najbardziej na świecie...
Chciała wiedzieć wszystko: jakie ma oczy, kiedy zaczęła chodzić, czy
dobrze śpi w nocy, czy to ja nie mogę mieć dzieci...
Zachłysnęła się, opowiadała mi o sobie, dlaczego tak postąpiła, o
tym jak przepraszała Boga za to co zrobiła, o tym jak była w sądzie
i sędzia Jej powiedziała, że dziecko trafiło do bardzo dobrych
ludzi, o tym, że czeka na mieszkanie, o swojej sytuacji materialnej,
o swoim "chłopie", który zostawił Ją z dziecmi.
Mówiła... dziękowała... za wszystko... za to, że zadzwoniłam,
wiadomość od nas była czymś o czym bała się marzyć, za to, że chcę
być mamą Jej dziecka.
Wiem, że bardzo chciałaby nas poznać, zobaczyć córkę, my nie
jesteśmy na to gotowi i być może nigdy nie będziemy. Wiem też, że
bardzo ją kocha, że moje dziecko zawsze znajdzie u Niej wsparcie.
Nie jestem Jej wrogiem, nie jestem tą "która zabrała", dla mnie to
wiele zmienia. Już wiem, co powiem kiedyś o Niej córce, wiem, że
jeśli córka będzie chciała poznać swoje korzenie, to drzwi są
otwarte.
Obiecałam Jej, że jeszcze kiedyś zadzwonię, dotrzymam obietnicy, dla
mojej córki, która ma dwie kochające mamy."

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
soffiig

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 7
Dołączył: 11-01-2013
Reputacja: 0
Post: #6
25-01-2013 12:02
Oj naprawde czytalam to i plakalam.
nie wiem co normalnie napisac.

Bo tak bardzo chcialabym spotkac sie z moja adoptowana siostra. Ona w tym roku 27lat skonczy.

I od jej 5tego roku zycia nie mam kompletnego kontaktu, zaluje tez ze nigdy przez sad nie skontaktowalismy sie, nigdy nie napisalam listu do niej.

A teraz nie wiem czy matka adopcyjna wyrazi zgode na zobaczenie sie, na spotkanie.


Zawsze bylo: a moze ma poukladane zycie a wy jej to rozburzycie. Nie wiem naprawde co o tym sadzic.

Nasza rodzina jest normalna, kochajacy Tata biologiczny, mama z uwagi na swa chorobe poprostu nie mogla sie nia zajac. I czy jak dojdzie do spotkania - a wieze w to. To czy nie bedzie szokiem dla niej - chora mama na schizofrenie.

prosze napisac co pani jako matka adopcyjna o tym sadzi?

Od zawsze pragniemy sie spotkac, bo trudno tak wyciac, nie da sie i kazdy o tym wie. To jest nasza siostra. Tak samo sie ja Kocha.

Ale do tej pory chyba brakowalo odwagi- sama nie wiem czego?


Bardzo sie ciesze ze sie Pani odwazyla i zadzwonila - to naprawde trudne ale tak wazne
Uwazam ze powinno miec sie ''kontakt'' z rodzina biologiczna to by naprawde ulge''duszy'' sprawialo

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
iwona.p

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 4
Dołączył: 04-02-2013
Reputacja: 0
Post: #7
04-02-2013 22:25
A ja mojej biologicznej Kobiety przez pewien czas nienawidziłam, nie rozumiałam jak można kochać przez jakiś czas, a później oddać. Nie ufałam kobietom. Nawet mimo, że kochałam swoją mamę bałam się jej to okazać, bo może i ona mnie odda.

W dniu, w którym poznałam Kobietę świat mi się zawalił. Przez kolejny rok jeździłam na terapie.
Aż w końcu któregoś dnia trafiłam na wspaniałą osobę, która zadała mi takie pytanie:

Czy gdyby ta kobieta Cię nie oddała miałabyś tak wspaniałe życie, miałbyś ojca i matkę? Miałabyś miłość? Dom, przyjaciół, rodzinę? Czy spełniałabyś marzenia?
Odpowiedziałam jej: Nie

A ona na to więc przestań ją nienawidzić podziękuj jej i zapomnij bo gdyby nie ona nie było by Cie tu i Twoje życie nie było by tak wspaniałe. Dała mi wtedy też modlitwę.

Miesiąc trawiłam jej słowa, aż w końcu przyznałam jej racje.
Wybaczyłam Kobiecie i podziękowałam.

Dla mnie moją mamą jest mama adopcyjna innej nie mam.


Wojownik świata wie, że wszystkie stoczone ongiś walki czegoś go w końcu nauczyły.
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
rec

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 74
Dołączył: 11-07-2013
Reputacja: 3
Post: #8
29-08-2013 09:54
Ciekawy temat, naprawdę warty "odgrzania" na forum. Do dyskusji sprowokował mnie fragment:

Biologiczna matka, która zostawia lub porzuca własne dziecko - dla takiej "matki" nie mam określenia w kategoriach języka mieszczącego się w ogólnie przyjętych granicach cenzury i przyzwoitości.

To bardzo ogólne stwierdzenie, pełne emocji, zapewne złych doświadczeń. Ja tak nie patrzę na tą sprawę, mimo że moją MB oceniam raczej negatywnie. Wydaje mi się, że nie każda matka porzucająca dziecko jest do szpiku kości zła i zepsuta, pozbawiona uczuć itd. Czasami brak świadomości, dorastanie w patologii (mam na myśli brak przykładu, brak wiedzy o antykoncepcji) mogą powodować właśnei niechciane ciąże ... do tego dochodzi fatalny stan ekonomiczny, emocjonalny dlatego kobieta decyduje się na porzucenie dziecka. Problem w tym, by zechciała je jeszcze uwolnić, zrzec się praw rodzicielskich. Dzięki temu dziecko moze trafić do tego lepszego świata. Jeśli taki wybór jest świadomy, to raczej świadczy o uczuciach i motywach działania w pozytywnym kontekście. Lepiej oddać niż pozwolić żyć w katastrofalnych warunkach.

Moja matka biologiczna? No cóż. Trudny temat. Może ja jestem poczęta podczas alkoholowej libacji z mężem lub z jakimś przypadkowym "kolegą", a może ktoś wciągnął ją w bramę jak się gdzieś kręciła po nocach, a może jeszcze inaczej to było. Wszystko jedno dla mnie. Oddała i dobrze zrobiła. Dlatego ja uważam, że mam dwie matki, biologiczną i adopcyjną. Oczywiście ta druga dała mi wszystko, miłość, opiekę, fantastyczne, bezpieczne dzieciństwo i normalny dom itd. Ale Ona nie mogłaby tego zrealizować gdyby nie matka biologiczna. Dla mnie One są dwie, dwa różne tematy, dwa inne typy człowieka. Obie ważne.

Koszulki reklama
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-08-2013 09:55 przez rec.)
Strona Znajdź Cytuj


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  matka biologiczna nie chce kontaktu anetka250686 1 1,299 26-06-2014 00:00
Ostatni post: zaadoptowanyMareczek

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości