Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja historia... została spisana...
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #1
25-07-2012 20:44
Moja historia… spisana…
Zastanawiałem się od dłuższego już czasu nad zaproponowaniem nowego tematu, który wniósłby trochę „świeżej krwi” do działu „Moja historia”. Otóż, każda z osób wpisujących się w tym temacie, aktywnych forumowiczów, przekazuje krótki wpis o sobie, swojej – nie usłanej przecież różami – niezwykłej historii, skomplikowanych i uwikłanych przeżyciach oraz przejściach i doświadczeniach, poszukiwaniach, odkryciach lub odnalezieniu utraconych korzeni lub rodziny. Śmiem jednak stwierdzić, że to wszystko, co się w treści tych wpisów pojawia, jest zaledwie kroplą w oceanie doświadczeń i przeżyć każdego z nas. Odnosząc wrażenie, że mimo tego, iż nie dane było wielu z nas przeżyć normalnego okresu dzieciństwa i młodości, wchodzenia w trudny okres dojrzewania i przedwczesnego przejścia w świat dorosłych, niejednokrotnie na warunkach nie do pozazdroszczenia stwierdzam, że mimo tego – przechodzimy nasze życie niebanalnie i nie prozaicznie. Wprost przeciwnie – jest ono historią, którą można by obdarować dziesiątki normalnie żyjących rówieśników i ich życiorysy. Zatem nie zatrzymując i nie spisując tych historii w czasie oraz na papierze, miałem zawsze wrażenie, że tracimy bezpowrotnie to coś, co można nazwać: szkołą życia i uczuć, mądrością życiową, umiejętnością przetrwania i własnych osiągnięć lub porażek... itp., itd., które jako wiedza mogłaby służyć naprawie społeczeństwa i być przekazywaną dla tych „co po nas”, a która w rzeczywistości przecieka nam przez palce i odchodzi wraz z nami, jako zatrzymana w nas tajemnica, którą zabieramy ze sobą odchodząc. Stąd przed laty stwierdziłem, że należy spisać moją historię, która tak naprawdę nigdy nie była „moją krótka historią” lecz była i jest procesem, który kiedyś się rozpoczął, trwa, a także ciągle tkwi i żyje we mnie jak zadra, mimo upływających lat i która prawdopodobnie nigdy się nie będzie kończyła z powodu ludzkiej natury człowieka. W każdym z nas, w naszych duszach, są przecież tajemnice, które odejdą z nami… ale są sprawy, rzeczy i historie, o których powinno się światu wykrzyczeć. Poza tym wg mnie i opinii wielu psychologów, przelanie na papier wszystkiego, co się „przeszło” nie z własnej przecież winy, spowoduje z czasem zrozumienie wielu spraw niewytłumaczalnych i spojrzenie na nie z dystansu przez porzuconych, adoptowanych i skrzywdzonych, aby „pogodzić się ze światem…” – jak to mądrze pisał E. Stachura. Stąd już było mi blisko do podjęcia decyzji o spisaniu mojej historii.

Marzenie moje, po ponad 30 latach dojrzewania emocjonalnego, by znaleźć w sobie siły i wszystko przejść jeszcze raz pisząc, udało mi się nie bez trudności zrealizować i mam to za sobą. Wierzę natomiast w to, że nie jestem i nie byłem sam w moim zamyśle, a pośród Was są także Ci, którzy przeszli tą drogą i swoje niezwykłe historie spisali… piszą... lub będą pisali. Wiem z własnego doświadczenia, że potrzeba do realizacji tego zadania wiele sił i odwagi, a także czasu wyciszenia i dojrzewania, ale sądzę, że się opłaca…

Może odezwą się Ci, którzy maja to za sobą albo są w trakcie realizacji tego zamierzenia, aby na spisanych stronach swojej historii rozliczyć się z adopcyjną przeszłością i demonami przeszłości.

Zainteresowanych tematem, piszących… proszę o wypowiedź na forum lub na priv…


Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Kelvyn

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 34
Dołączył: 04-06-2011
Reputacja: 0
Post: #2
02-09-2012 10:12
Ciekawy pomysł. Idąc dalej gdyby zebrać odpowiednią ilość tych wspomnień i wydać je mogłoby to być niezłym bestsellerem w Polsce i wielu ludziom może udałoby się otworzyć oczy na problemy adoptujących i adoptowanych.


There will be obstacles. There will be doubters. There will be mistakes. But with hard work, with belief, with confidence and trust in yourself and those around you, there are no limits.
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
kirk

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 47
Dołączył: 23-08-2010
Reputacja: 0
Post: #3
15-10-2012 17:47
Kelvyn napisał(a):Ciekawy pomysł. Idąc dalej gdyby zebrać odpowiednią ilość tych wspomnień i wydać je mogłoby to być niezłym bestsellerem w Polsce i wielu ludziom może udałoby się otworzyć oczy na problemy adoptujących i adoptowanych.

Popieram to co mówi Kelvyn.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
LadyButterfly

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 23-05-2014
Reputacja: 0
Post: #4
24-05-2014 23:02
Mi się ta opcja podoba Uśmiech
Miecz.S-K, dzięki za powitanie na forum Uśmiech Moją historię mam zamiar spisać, ale na chwilę obecną nie jestem jeszcze gotowa. Rok temu na terapii to przerabiałam. Miałam 20 stron A4. Potem tydzień czasu odchorowywałam te całe wydarzenia, bo to wróciło. Swojej historii na razie nie ruszam, bo przepracowałam, przeanalizowałam samą siebie uleczyłam i pogrzebałam traumę i na razie pławię się od tego czasu chwilą, że mam to za sobą. To nie wraca i nie boli Uśmiech A jak ruszę? To sama nie wiem, wtedy chyba się przekonam czy faktycznie mnie to nie boli i będę miała okazję ocenić własne postępy w tym kierunku, lub nie...
Jednak opisanie bolesnych przeżyć, rozgrzebanie tego co naprawdę czujemy to pierwszy i najtrudniejszy krok... ku lepszemu Uśmiech Brzmi strasznie, bo zazwyczaj takie niechciane, bolesne i wyparte wspomnienia, chce się nie rozgrzebywać, żeby nie wracały. Jednak one wracają nieproszone w trudnych momentach. Jedyna droga to zmierzenie się z nimi, bez lukru i masek, czyli bez jakiejkolwiek ściemy Uśmiech Pisanie własnej historii i dzielenie się nią, łączy ludzi. Nasze własne historie to kopalnia wiedzy i zarazem źródło inspiracji i wzór dla innych. Wzór dlatego, bo czytając czyjeś prawdziwe przeżycia docenia się to co ma, lub ma się poczucie że nie jest się samym na świecie z własnymi podobnymi doświadczeniami Uśmiech
Pozdrawiam Uśmiech

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #5
25-05-2014 17:27
Witam – LadyButterfly...
Zamiar spisania, o którym Wspominasz... dobry i słuszny, jak najbardziej konieczny, przede wszystkim dla Ciebie. Inną sprawą jest decyzja kiedy,
w jakich okolicznościach życiowych i po jakim czasie, od doświadczeń związanych z traumą przeżycia ich i przetrwania... tak, by móc po latach do tego wszystkiego powrócić i jeszcze raz zmierzyć się z tym, od czego się uciekało po uwolnieniu się z koszmarów i całe późniejsze życie uciekało, starając się o tym zapomnieć.
Twierdzenie z Twojej strony, że >>> Swojej historii na razie nie ruszam, bo przepracowałam, przeanalizowałam samą siebie uleczyłam i pogrzebałam traumę i na razie pławię się od tego czasu chwilą, że mam to za sobą. To nie wraca i nie boli.<<< jest co prawda pewnego rodzaju zapewnieniem siebie, że jest wszystko dobrze, ale jest to niedoskonały proces samookłamywania siebie. To jest podobne do stanu chorobowego, w którym wiemy o chorobie duszy, która w nas tkwi i zabija, ale nie rozmawiamy o tej chorobie i nie podejmujemy leczenia, mając świadomość, że proces leczenia będzie długi i bolesny. Zatem lepiej nie wspominać o chorobie, która tkwi w nas, a tym samym uważać, że jesteśmy wyleczeni...
Piszesz...(...)a jak ruszę?(…) ponieważ ciągle nie Wiesz czy będzie bolało, jak długo i czy sobie z tym poradzę. Wówczas ocenię... tak lub nie...
To uczucie ciągłego i nieustającego strachu nie pozwala normalnie żyć nie zapominając o przeszłości. Tymczasem Posiadasz już świadomość,
że (...)opisanie bolesnych przeżyć, rozgrzebanie tego co naprawdę czujemy to pierwszy i najtrudniejszy krok... ku lepszemu(...) ale nie dla świata zewnętrznego, tylko dla Ciebie.
Uciekamy od cierpienia duszy, bólu wspomnień i koszmarów przeszłości uważając, że się udało, a kiedy się zupełnie nie spodziewamy sądząc,
że już jest wszystko za nami, uderzają w najmniej nie oczekiwanym momencie i powalają na ziemię, przygniatają i ponownie przynoszą cierpienie
z powodów, które tkwią w nas... tymczasem one – te demony przeszłości – są wszędzie tam gdzie się ich nie spodziewamy - na zewnątrz, poza nami – trzeba się tylko nauczyć nazywać je po imieniu, określać czym są i się skutecznie przed nimi bronić... To jest całe zło patologii rodziny, którym zostaliśmy przesiąknięci i z którego koniecznie trzeba się wyzwolić nabywając przeświadczenia, że nie Ty Jesteś temu winna.. Spotkałem się już z porównaniem i określeniem, wg mnie najbardziej prawidłowym, że wieloletnie, długotrwałe przebywanie dziecka w dysfunkcyjnej rodzinie,
w tym także dysfunkcyjnej rodzinie adopcyjnej, jest i powinno być porównywalne do koszmaru osadzenia więźniów w obozach koncentracyjnych. Trauma wspomnień pozostaje na całe życie i chociaż się przeżyło, to od wspomnień tych nie można się już uwolnić nigdy. Jedynym co pozostaje – to nauczyć się z tym żyć... lepiej lub gorzej, ale żyć. Jednym z elementów terapii człowieka – dziecka przeżywającego traumę odrzucenia,
a w przypadku nieudanej adopcji – podwójnego odrzucenia - jest właśnie to, o czym Mówisz >>> Pisanie własnej historii i dzielenie się nią, łączy ludzi. Nasze własne historie to kopalnia wiedzy i zarazem źródło inspiracji i wzór dla innych. Wzór dlatego, bo czytając czyjeś prawdziwe przeżycia docenia się to co ma, lub ma się poczucie że nie jest się samym na świecie z własnymi podobnymi doświadczeniami<<< Później można zapiski te schować przed sobą samym i całym ludzkim światem udając, że się nic nie stało... ale można także pokazać je światu wskazując, jak bardzo jest on jeszcze niedoskonały i jak wiele jeszcze w tej kwestii trzeba zmienić...
P.S. Dzisiaj w pełni Ciebie rozumiem... Dobrze jest udzielać porad innym... po latach... Tymczasem mnie, rozwiązanie tego problemu oraz napisanie wspomnień, zajęło bez mała 30 lat...Zawstydzony


Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
PRO-VITA

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 7
Dołączył: 24-07-2014
Reputacja: 0
Post: #6
31-07-2014 19:41
Kochani z tym spisaniem swoich przeżyć to wydaje mi się niezły pomysł ale to dopiero początek drogi do uzdrowienia duszy.Trzeba wziąść się za barki z przeszłością i z tym żalem który w nas jest.Potrzeba ustalić fakty,motywacje matki co nas oddała.Tą największą zdrade jaka nas spotkałą wybaczyć bo dopiero wtedy się wyzwolimy od tych uczuć które nami szarpią.A może stwórzmy warunki do spotkań między nami w grupie i opowiedzmy sobie swoją historię,bo jeżeli się okaże ,że przeżycia mamy podobne to może to nas wyzwoli.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moja historia baskowska 3 2,605 31-07-2014 19:47
Ostatni post: PRO-VITA
  Moja ciekawa, acz trudna historia. zaadoptowanyMareczek 2 1,908 31-07-2014 19:12
Ostatni post: PRO-VITA
  Z życia wzięte - moja historia Emilia 2 2,162 19-04-2013 11:56
Ostatni post: michal7138
  a o to moja historia iwona.p 2 1,768 17-03-2013 10:14
Ostatni post: veronica
  moja historia adopcji... Kelvyn 7 5,453 04-03-2013 16:10
Ostatni post: iwona.p
  Moja i mamy adopc historia kalina 6 4,918 02-09-2012 10:20
Ostatni post: adopcjazserca
  Moja skomplikowana i długa historia daria19 7 4,773 27-12-2011 14:39
Ostatni post: Ajenka
  moja historia anjapax 1 4,251 08-05-2011 21:17
Ostatni post: anjapax
  moja historia limonka_x 5 5,874 03-02-2011 23:10
Ostatni post: limonka_x
  Moja historia Roskalinda 2 4,112 22-01-2011 19:14
Ostatni post: Estera

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości