Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
dylematy dziecka adoptowanego
zerwanewiezi

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 12-11-2012
Reputacja: 0
Post: #1
18-12-2012 22:56
Dylematy dziecka adoptowanego…

Dziecko adoptowane wg ogólnej opinii społecznej powinno być dzieckiem szczęśliwym, przecież wyrwano go z tzw. „piekła”. W rzeczywistości jest jednak inaczej.

Dziecko dorastające, nie zdające sobie sprawy z rzeczywistości, jest normalnym dzieckiem, żyjącym w rodzinie jak w rodzinie biologicznej. Dopiero w momencie dojrzewania zaczynają do jego świadomości pukać pytania – dlaczego zostało adoptowane a co za tym idzie dlaczego zostało porzucone. Jest to bardzo często pytanie głęboko siedzące w psychice dziecka, wywierające wpływ na jego zachowanie w trakcie dojrzewania. Zaczyna czuć się niepewnie, zaczyna czuć się gorsze. Samopoczucie to potęguje niezrozumienie otoczenia, które tkwi ciągle w przekonaniu iż dziecko adoptowane powinno dziękować wszystkim wokół iż zostało zabrane z Domu Dziecka. Nikt nie zastanawia się nad tym iż to dziecko jest bez rdzenia, bez swojej tożsamości. Bo cóż z tego, że ma kochaną mamę, kochanego tatę, gdy tak naprawdę nie wiem wciąż kim jest. Zadaje sobie często pytanie „co ze mną było nie tak, że matka mnie zostawiła, nie pokochała…” Nawet najbardziej kochające rodzina adopcyjna nie jest w stanie zapełnić tej pustki. Zaczynają się wtedy problemy. Dziecko zaczyna pytać o swoją rodzinę biologiczną, rodzina adopcyjna nie chce nic powiedzieć, bojąc się iż utraci swoje ukochane dziecko, zaczyna się ogólne niezrozumienie. Rosną pretensje, nieporozumienia, pojawiają się coraz mocniejsze kłótnie. Ta strona, która ma silniejszą psychikę wygrywa, słabsza zaprzestaje walczyć. Niestety często to dziecko w poczuciu wyrządzanej krzywdy poprzez swoje pytania, zaprzestaje pytać. Jednak czy naprawdę, realnie wyrządza krzywdę swoim rodzicom adopcyjnym…?

Każdy z nas niezależnie od pochodzenia, od miejsca urodzenia, od zamożności, chce wiedzieć kim jest, jakie są jego korzenie, kim byli jego dziadkowie, rodzice, kuzyni. Mamy wrodzoną ciekawość i budowanie na podstawie wiedzy mitów o swoim pochodzeniu.

Wyobraźmy sobie, że nie znamy swojej tożsamości. Jesteśmy kochani i także mocno kochamy swoich rodziców, ale nie wiemy kim tak naprawdę jesteśmy w środku. Gdy siadami do drzewa genealogicznego, zaczynamy zastanawiać się kogo właściwie wpisać. Wpisując rodzinę adopcyjną zdajemy sobie sprawę, że oszukujemy, że budujemy nie swoje drzewo genealogiczne a budując swoje, prawdziwe, zatrzymujemy się na sobie...dalej nie znamy członków rodziny. Nikt z nas nie chciałby stawać przed takim dylematem.

Bardzo ważna jest świadomość rodziców adoptowanych i samych dzieci adoptowanych, rozdzielonych iż mają prawo pytać jak również mają prawo dostać odpowiedzi na każde zadane pytania.

Rodzice pamiętajcie – dziecko to nie przedmiot, który się dostało, to istota żywa, która tak samo jak Wy czuje potrzebę poznania swojego pochodzenia. Poznanie pochodzenia przez dziecko nie oznacza zaprzestania Was kochania a wręcz na odwrót, dziecko pokocha Was jeszcze mocniej, bo będzie wiedziało, że zawsze jesteście i będziecie przy nim. Pozwólcie mu odnaleźć siebie

Zapraszam na forum, blogi, chat, cykl artykułów o tematyce psychologicznej na stronie <!-- w --><a class="postlink" href="http://www.zerwanewiezi.pl">www.zerwanewiezi.pl</a><!-- w -->

Pozdrawiam ciepło
Bożena

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości