Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
jestem adoptowany - prosze o pomoc
megalomaniac

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 01-02-2013
Reputacja: 0
Post: #1
01-02-2013 18:03
Witam,

Mam na imie Krzysiek. Urodziłem się w roku 1987. Od jakiegoś czasu podejrzewałem że jestem adoptowany. Byłem prawie pewny. Nie spędzało mi to snu z powiek bo moi adopcyjni rodzice zawsze mnie kochali i nie mam powodu by szukac kontaktu z biologicznymi. Więc tą sprawę niejako odrzuciłem od siebie. Jednak co jakiś czas wracała do mnie ta myśl, szczególnie podczas rozmów z rodzicami o bardzo wczesnych latach mojego dzieciństwa. Przytakiwałem im ale wiedziałem że to co mówią może nie być prawdą.

W końcu zdecydowałem się upewnić. Udałem się wczoraj do UCS. Odebrałem zupełny akt urodzenia. I wszystko byłoby ok (bo mam wpisanych adopcyjnych rodziców), ale akt jest wypisany w 89 roku, 2 lata po moim urodzeniu, a w uwagach jest numer sprawy sądowej. Na moje pytanie do jednej z Pań co to może oznaczać odpowiedziała, że wszystko mogło się zdarzyć, dziecko mogło być chore, itd, itd. W księdze urodzeń zauważyłem też że wszystkie nazwiska z mojego rocznika, albo miesiąca były wypisane jednakowym charakterem pisma w tym samym kolorze, a moje było dopisane na końcu listy czarnym Uśmiech

No więc udałem się do ośrodka adopcyjnego o pomoc co mogę zrobić z odpisem. Powiedziały że mogę jak najbardziej udać się do sądu o udowstepnienie akt, ale one mi to odradzają. I żebym lepiej powiedział o wszystkim rodzicom, bo to oczysci ich i mnie, itd, itd.

Dzisiaj rano zadzwoniłem jeszcze do USC i zapytałem czy mam możliwość do wglądu do Księgi Stanu Cywilnego i do pierwotnego aktu urodzenia (bo prawnie mam taką możliwość). Pani powiedziała że tak ale to co mi dała to jest jeden jedyny akt ktory oni mają i że nie ma sensu.

No więc dzisiaj udałem się do sądu z wnioskiem o udostępnienie akt sprawy. Za 2 tygodnie mam je odebrać.

I teraż mam pytanie. Co do tego że jestem adoptowany raczej nie ma wątpliwości, prawda? W sumie ten fakt by wystarczył, ale zauważam że co raz bardziej w to brnę. Nie miałem zamiaru mówić moim rodzicom że wiem o adopcji, bo wiem że mieli swoje powody żeby to ukryć. Nie chce im robić przykrości. Ukrywali to i w pewien głupi sposób im się to nie udało. Ale z drugiej strony babki z ośrodka adopcyjnego trochę mi namieszały i może rzeczywiście powiedzieć o wszystkim. Albo może zapytać kogoś z rodziny. Bo napewno wiedzą o mojej adopcji.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #2
02-02-2013 00:18
Dobry wieczór...
Podejrzenia dziecka w stosunku do rodziców, że jest się adoptowanym, można jednoznacznie nazwać i opisać. Wszystkie one mają wiele wspólnych cech, o których można by wiele napisać ale w tym miejscu nie chodzi o to. Nasilają się one szczególnie w okresie dorastania młodego człowieka, w okresie dojrzewania, na styku konfliktów międzypokoleniowych w relacji dziecko - rodzice. Jeżeli nabierze się do tego rodzaju stwierdzenia przekonania, a następnie znajdzie się różnego rodzaju dowody adopcji, często skrzętnie ukrywanie i zatajane, najczęściej niszczone po zakończonym procesie adopcyjnym lub w trakcie trwania procesu wychowawczego, kiedy to rodzice adopcyjni nabierają przekonania o tym, że powinni ukryć przed dzieckiem fakt adopcji, to trudno oprzeć się pokusie odkrycia tajemnic swego dzieciństwa i poznania rodziny biologicznej. Jedno jest pewne, jeżeli już zakiełkuje, w głowie prawie już dorosłego adoptowanego młodego człowieka, ziarno zamysłu poszukiwania rodziny biologicznej i poznania jej tajemnic, w tym przyczyny i powodów odrzucenia, chęci poznania rodzeństwa, miejsca urodzenia i odpowiedzi na najczęściej zadawane sobie pytanie "skąd pochodzę i jakie są moje korzenie?", to nie będzie już odwrotu. Mogą mijać lata, przeplatane euforią i chęcią poznania, a także lata zniechęcenia i rezygnacji, ale chęć poszukiwania i odnalezienia rodziny będzie zawsze silniejsza. Przy nadarzającej się okazji lub znalezieniu kolejnego ogniwa - będzie się do tego wracało... Od tego się po prostu nie da uciec, a kto myśli, że mu się to uda, nie wie co mówi... Nie można też uogólniać, że jak się kocha adopcyjnych rodziców, to nie ma powodów, aby szukać rodziny biologicznej, bo tak nie jest. W tym miejscu odwróciłbym sens tego zdania i powiedział o rodzicach adopcyjnych: "Jeżeli rodzice adopcyjni kochają swoje dziecko, to nie ma powodów, aby przed dzieckiem ukrywać tajemnice adopcyjne i fakt adopcji" Trzeba to robić jednak bardzo umiejętnie, stosownie do wieku, w przeświadczeniu i przekonaniu dziecka, że się je kocha. Uważam, że im wcześniej się dziecko z faktem tym oswoi, tym lepiej. Przenoszenie tej tajemnicy w czasie na "święty nigdy" zawsze będzie szkodziło obu stronom i czasem może zakończyć się adopcyjną klęską. Kłamstwo budowanie na kłamstwie, w sytuacjach podbramkowych i ogniu krzyżowych pytań, ze strony adopcyjnych rodziców, będzie budowało kolejne kłamstwa, z razu niewinne, później coraz bardziej perfidne, by siebie i swoich racji bronić dla tzw. dobra dziecka i świętego / na chwilę / spokoju rodziców. Od tej chwili zaufanie wzajemne idzie w kąt, a szacunek względem siebie zostaje zniszczony. Jesteś tego Krzysztofie jasnym przykładem...
Jeżeli chodzi o USC - moim zdaniem, chociaż tak być nie powinno - w Twoim przypadku, akt urodzenia mógł zostać sporządzony na nowo w chwili adopcji tj. uprawomocnienia się orzeczenia sądu rodzinnego w Twojej sprawie, a następnie wg kolejności wpisany do księgi urodzeń. Odpis akt sprawy adopcyjnej może wiele wyjaśnić. W nich Znajdziesz dane osobowe swoje i rodziców biologicznych, w tym datę urodzenia, miejsce urodzenia, imiona i nazwiska rodziców /jeśli były znane/ oraz dane rodziców adopcyjnych i nr kolejny aktu urodzenia/rok. Data urodzenia i miejsce urodzenia nie powinna się zmieniać, czasem nadaje się nowe imię lub imiona, a także nowe nazwisko - jeżeli adopcja była pełna. Znając akta sprawy można poznać nr aktu urodzenia /chociaż nr aktu nie powinien się zmienić/ może istnieją dwa nr aktu - ten sprzed i ten po. Warto sprawdzić i ewentualnie wystąpić o ten pierwszy gdyby tak było - to byłby to ciekawy przypadek. Myślę, że jednak Powinieneś sprawdzić i dokonać wglądu osobiście i nie wierzyć pani urzędniczce.
Teraz odpowiedź na ostatnie pytanie. Nie ma żadnego moralnego prawa, ani też prawa literalnego, ani też obowiązku, który by mówił o tym, że nie należy mówić lub należy mówić, o fakcie adopcji przez adopcyjnych rodziców - dziecku. To jest dobra wola rodziców adopcyjnych i ich dojrzałość lub niedojrzałość adopcyjna - niestety. Natomiast uważam, że dziecko - jeśli już nabędzie wiedzy o tym, że było adoptowane - ma pełne prawo do nabycia wiedzy o sobie, swojej biologicznej rodzinie i poznaniu prawdy, nawet tej najgorszej. Natomiast można przyrównać Twoją skale winy względem rodziców adopcyjnych - kiedy Nabędziesz woli i przekonania, aby szukać rodzinę biologiczną i powiedzieć im prawdę o tym fakcie, do winy rodziców adopcyjnych, którzy fakt ten ukrywają - niestety - dla swoich własnych celów, kosztem własnego spokoju. Twoja wina jest niewspółmiernie niska, w stosunku do winy rodziców adopcyjnych, którzy przez swoje zaniechanie - doprowadzili do tego, co się stało i jeszcze stać się może. Pytać rodzinę...? Najczęściej w takich sytuacjach nabierają wody w usta, to jednak członkowie rodziny Twoich rodziców adopcyjnych, chociaż czasami w tzw. dobrej wierze - powiedzą coś niewłaściwego, co destabilizuje tą rodzinę. Jeżeli do tej pory od nich się nie Dowiedziałeś - nie sądzę, że coś może się ruszyć w tej sprawie. To, że wiedzą - nie znaczy, że powiedzą... Z drugiej strony - jakie mają powody rodzice adopcyjni aby ukrywać przed dorosłym już człowiekiem fakt adopcji...? Reasumując... Moim zdaniem - jeżeli są poprawne relacje pomiędzy Wami - istnieją więzy miłości, zaufania i szacunku, to w spokojnej i przyjaznej atmosferze - Powinieneś Krzysztofie - z rodzicami porozmawiać, wyjaśnić wszystko i jasno przedstawić swoje oczekiwania w zakresie uzyskania prawdy i Twoich zamiarach poszukiwania rodziny biologicznej. Jedno jest pewne, że nie wolno ulegać emocjom i cokolwiek niszczyć - bo nie tędy droga - ale różnie bywa z tym wyjawieniem prawdy w okresie dorosłego życia człowieka, gdzie rodzice adopcyjni mają poukładany swój świat i wizję na przyszłość, a to wszystko w jednej chwili się u nich zawali, a przed ich oczyma staje niepewność... Trzeba naprawdę wielkiego taktu, umiaru i zrozumienia opartego na miłości, z obu stron, aby niczego nie zepsuć, nie palić za sobą mostów, a to jest przecież bardzo łatwo zrobić...
Następny ważny etap to realizacja poszukiwań, które mogą się zakończyć sukcesem odnalezienia rodziny biologicznej, czego oczywiście życzę aby się udało... ale za skutki oczekiwań, które dzisiaj niewątpliwie Nosisz w sercu oraz to, co nastąpi po tym odkryciu, a także może się okazać brutalną prawdą życiową, te pozytywne lub negatywne - Będziesz odpowiedzialny i trzeba się z tym będzie jakoś zmierzyć i wszystko poukładać... Nie będzie to z pewnością łatwe, a już na pewno trudniejsze niż naprawa relacji Twoich z rodzicami adopcyjnymi.
Mimo tego warto... i trzeba...


Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
megalomaniac

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 2
Dołączył: 01-02-2013
Reputacja: 0
Post: #3
02-02-2013 01:32
Dziękuję bardzo za odpowiedź. Jestem naprawdę wdzięczny za pomoc.

Jeśli chodzi o moich rodziców biologicznych to nie mam potrzeby ich odszukania ani kontaktu. Ciekawi mnie tylko kim byli i jaki był fakt adopcji. Jeżeli prawda nie okaże się zbyt ciężka/brutalna na tym zamierzam poprzestać.

To co Pan powiedział o moich rodzicach adopcyjnych i że przenoszenie tej tajemnicy w czasie będzie szkodziło obu stronom to prawda. Ale mam też świadomość że adopcja (całkowita) właściwie na tym polega, że od początku coś się ukrywa. Gdzieś czytałem że w tamtych czasach sugerowano rodzicom w środkach adopcyjnych by ukrywać fakt adopcji.
I tylko z tego powodu mam wątpliwości czy mówić rodzicom. To że nie ukryli dobrze tego faktu, nie znaczy, że mam ochotę im od razu o tym powiedzieć. Ale rzeczywiście ta sytuacja nie jest zdrowa i muszę ją zakończyć.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Kelvyn

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 34
Dołączył: 04-06-2011
Reputacja: 0
Post: #4
21-02-2013 12:44
Już sama ciekawość kim byli i jaki był fakt adopcji jest potrzebą ich odszukania.
Musisz sobie dobrze to przemyśleć. Po uzyskaniu akt sądowych sporo ci się wyjaśni.
Ale kolejne kroki musisz wykonywać z rozwagą.
Powodzenia życzę.


There will be obstacles. There will be doubters. There will be mistakes. But with hard work, with belief, with confidence and trust in yourself and those around you, there are no limits.
Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy jestem adoptowana ? Prosze o pomoc formica 7 1,207 09-05-2017 21:44
Ostatni post: panicz

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości