Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Z życia wzięte - moja historia
Emilia

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 3
Dołączył: 18-04-2013
Reputacja: 0
Post: #1
19-04-2013 02:31
Witam!

Chciałabym podzielić się swoją historią. Urodziłam się w 1986 roku w jednym z dolnośląskich szpitali, z którego nie zostałam odebrana przez biologicznych rodziców. Do domu małego dziecka trafiłam jako bezimienna trzy tygodniowa dziewczynka. Tam Panie opiekunki nazwały mnie Krysią. W domu małego dziecka spędziłam około 7 miesięcy czekając na rodzinę adopcyjną. Udało się zostałam adoptowana jako schorowane niemowlę z postępującą chorobą sierocą, unikającą kontaktu wzrokowego i nie potrafiącą uśmiechać się. Rodzice walczyli o moje zdrowie miesiącami. Moje dzieciństwo było fantastyczne, byłam oczkiem w głowie rodziców, którzy próbowali mnie uchronić przed wszelkim złem tego świata. Ta sielanka trwała do momentu aż skończyłam 7 lat. Wtedy dzieci bawiąc się odsuwały mnie od siebie nazywając mnie „adoptowaną znajdą”. Nie rozumiałam znaczenia tych słów. Doskonale pamiętam jak zapytałam rodziców czy to prawda. Zaprzeczyli, twierdząc, że to była jakaś niemądra zabawa. Jeden ze starszych chłopaków z podwórka molestował mnie mówiąc, że gdy powiem o tym rodzicom trafię do domu dziecka (nie wiedziałam co on robi. Zrozumiałam to gdy podrosłam). Gdy nauczyłam się czytać znalazłam dokumenty ojca a w nich miejsce pochodzenia. Zaczęłam nabierać podejrzeń, ponieważ miasto mojego urodzenia jest dość znacznie oddalone od naszego miejsca zamieszkania. Nie pytałam więcej o nic sama próbowałam zrozumieć ten fakt. Odpowiedź uzyskałam po skończeniu 13 roku życia. W dzień rozpoczęcia wakacji moi rodzice zebrali w sobie dość siły aby wyjawić mi prawdę. Słuchałam uważnie co mają mi do powiedzenia i przyjęłam to spokojnie. Zapytałam tylko czy jak będę dorosła pozwolą mi odszukać rodzeństwo (nie wiedziałam wtedy o ich istnieniu). Zgodzili się i znów wszystko było w porządku. Czasami myślałam o wszystkim ale w milczeniu. Po moich 18 urodzinach wyjechałam z kraju na wakacje. Po powrocie znalazłam na stole kartkę z imionami i datami urodzenia moich rodziców i braci. Dowiedziałam się też wtedy, że moja mama zmarła na raka. Spotkałam się z dwoma najstarszymi braćmi, którzy powiedzieli, że mam również siostrę. Nie można było jej odnaleźć, gdyż miała zmienione nazwisko po adopcji. Moja siostra jednak uciekła z powrotem do domu dziecka. Ludzie, którzy znali mnie jako jedynaczkę dowiedzieli się, że jednak mam rodzeństwo. Zaczęli na mnie krzywo patrzeć i odsuwali się ode mnie. Było mi tak bardzo przykro, że tracę przyjaciół, że zaczęłam niszczyć sama siebie wpadając przy tym w sidła anoreksji i bulimii. Trzy lata temu dostałam wiadomość na jednym z portali społecznościowych. Napisana była w języku angielskim. Okazało się, że to moja kolejna siostra, która została adoptowana i mieszka w USA. Spotkałyśmy się dwa razy i stałyśmy się sobie bardzo bliskie pomimo bariery językowej. Mam jeszcze jednego brata, jednak nie potrafię go odnaleźć, dlatego gdyż ma zmienione nazwisko po adopcji. Podsumowując mam 2 siostry i 6 braci. W ubiegłym roku otrzymałam zaproszenie na ślub brata, którego nigdy nie widziałam. Zaryzykowałam i pojechałam. Poznałam tam również ojca, który za wszystko mnie przeprosił i wytłumaczył. Dowiedziałam się też gdzie pochowana jest moja biologiczna matka i pierwszy raz mogłam pomodlić się nad jej grobem. Z moim rodzeństwem nie widuje się często wysyłam im kartki z życzeniami na święta a najstarszy brat odwiedza mnie raz w roku. Od tego czasu w moim domu rodzinnym wszystko się zmieniło. Ja chciałabym z kimś porozmawiać zadać pytania na które ciężko samej znaleźć odpowiedzi. Rodzice nie mają czasu na rozmowę gdyż oboje są aktywni zawodowo a do tego żyją w kieracie obowiązków nad niepełnosprawną babcią. Często się kłócimy i oddalamy od siebie a w nerwach padają słowa których niestety nie da się cofnąć. Przepaść między nami wciąż się pogłębia. Mam 27 lat a wciąż chciałabym czuć się kochana i akceptowana i tylko moja córeczka potrafi mi to okazać. Po tym wszystkim zauważyłam jak bardzo zamykam się w sobie, mam problemy ze snem, nie potrafię zaufać innym ludziom z obawy przed kolejnym odrzuceniem. Przepraszam za tak długi opis a to tylko mała cząstka mojego życia, którą i tak starałam się skrócić do minimum.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
michal7138

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 10
Dołączył: 20-08-2011
Reputacja: 0
Post: #2
19-04-2013 11:56
Witaj:-) ja z żona chcemy adoptowac dziecko często czytamy historie ludzi adoptowanych.zwykle rodziny maja często większe problemy.ty masz troszkę szczęścia odnalazlas prawie cała rodzine :-)twoj pszybrani rodzice chyba muszą cię bardzo kochać z tego co piszesz.mysle ze powinniście szczerze porozmawiać kłótnia i niezrozumialosc sie na wzajem to jest coś co może zniszczyć na lata nawet naj lepsze rodziny.wiesz życie nasze jest bardzo krótkie i niezawsze się układa tak jak byśmy chcieli ale pewna cześć scenariusza możemy napisać sami to tylko od nas zależy.pozdrawiam Uśmiech

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moja historia baskowska 3 2,542 31-07-2014 19:47
Ostatni post: PRO-VITA
  Moja historia... została spisana... Miecz.S-K 6 3,561 31-07-2014 19:41
Ostatni post: PRO-VITA
  Moja ciekawa, acz trudna historia. zaadoptowanyMareczek 2 1,846 31-07-2014 19:12
Ostatni post: PRO-VITA
  a o to moja historia iwona.p 2 1,734 17-03-2013 10:14
Ostatni post: veronica
  moja historia adopcji... Kelvyn 7 5,324 04-03-2013 16:10
Ostatni post: iwona.p
  Moja i mamy adopc historia kalina 6 4,747 02-09-2012 10:20
Ostatni post: adopcjazserca
  Moja skomplikowana i długa historia daria19 7 4,707 27-12-2011 14:39
Ostatni post: Ajenka
  moja historia anjapax 1 4,225 08-05-2011 21:17
Ostatni post: anjapax
  moja historia limonka_x 5 5,809 03-02-2011 23:10
Ostatni post: limonka_x
  Moja historia Roskalinda 2 4,076 22-01-2011 19:14
Ostatni post: Estera

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości