Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
mój sposób na poszukiwanie rodzeństwa
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #1
19-01-2011 21:43
witajcie!
przeglądam Wasze forum już od dłuższego czasu w nadziei że może ktoś któregoś dnia na nim dokona wpisu na który czekam. Ze ktoś mnie szuka… No cóż jak na razie ja szukam i jak do tej pory szczęśliwie odnajduję porozrzucane po Polsce rodzeństwo. Pokrótce wiec opowiem Wam moją (swoją) historię. Do domu dziecka trafiłam w maju 1972r. wraz z dwójką młodszego rodzeństwa – siostrą Elą i bratem Marianem. Ja miałam wtedy prawie 3 lata, siostra trochę więcej niż 1,5 roczku, a brat niespełna 4 miesiące. Los chciał że ja nie byłam tam długo, bo zaledwie 1,5 miesiąca, brata adoptowano też po pól roku, niestety Ela była z naszej trójki najdłużej w domu dziecka, bo aż prawie do 4 lat. Ale i dla niej znalazł się „inny dom”. Ja po adopcji dostałam nowe imię, nowych rodziców, nowe warunki do życia, a przede wszystkim miłość Ela, jak sama teraz opowiada, trafiła nie najlepiej, bo adoptowała ją rodzina ze wsi, a nie tak jak mnie z miasta chociaż moim zdaniem to nie jest jedyny wyznacznik tego czy ktoś ma lepiej czy gorzej… Ja dzięki moim rodzicom osiągnęłam w życiu wiele – skończyłam dobre szkoły, studia, a teraz mam dobrą pracę, Ela – ledwo skończyła zawodówkę, po której i tak nie ma pracy. No cóż jeden mój dobry przyjaciel kiedyś mi powiedział, że „Życie” to sztuka wyborów i ja się z nim zgadzam, także naszych wyborów, więc nie należy winić nikogo za to co w życiu sami osiągnęliśmy. Może nie stworzono Eli takich warunków jak mnie, ale cóż w tamtych czasach adopcja to było jak loteria. zarówno rodzice nie wiedzieli jakie dziecko dostają, jak i dzieci nie miały wpływu na jakich ludzi trafią.
O tym że jestem adoptowana dowiedziałam się od mojej mamy w wieku 21 lat, kiedy sama już byłam matką i miałam swoje dziecko Zresztą zawsze to podejrzewałam, ale nie wiem czy nie miałam odwagi tego sprawdzić czy raczej uznałam że tak musiało być. Być może nie szukałabym swoich korzeni, gdyby nie fakt że kilka lat temu, przy zmianie imienia przez moją mamę, otrzymałam odpis zupełny aktu urodzenia i z niego dowiedziałam się praktycznie wszystkiego. jak miałam przedtem na imię i nazwisko, imię matki biologicznej i ojca który mnie uznał. zaczęłam wiec na portalach społecznościowych poszukiwać osób o takim nazwisku i znalazłam… praktycznie pierwszy strzał był strzałem w przysłowiową „10”. Nie znalazłam biologicznych rodziców, ale osoby które ich znały. Umówiłam się na spotkanie i od tamtej pory wszystko potoczyło się w tempie błyskawicznym. Dowiedziałam się że biologiczni rodzice już nie żyją, i że oprócz naszej trójki urodziła się jeszcze jedna siostra. Dostałam też adres siostry biologicznej matki. Z biciem serca pukałam do tych wszystkich drzwi, ale wszędzie byłam zaskakiwana otwartością tych ludzi. Zachowywali się tak, jakby czekali, mieli nadzieję, że kiedyś ktoś do nich przyjdzie w tej sprawie. Od siostry biologicznej mamy dowiedziałam jak wszystkie dzieci miały na imię i gdzie jest grób mojej pierwszej mamy. Dużo w moich poszukiwaniach pomógł mi mąż, to głównie on jeździł po parafiach i ustalał daty urodzenia całego rodzeństwa. Kiedy miałam już wszystkie informacje musiałam je tylko potwierdzić w USC, co oczywiście zrobiłam. W dalszych poszukiwaniach pomogli mi znajomi, w mniej legalny czy nie sposób, ale skuteczny Znalazłam obydwie siostry – Elę i Gabrysię (teraz Magdę). Niestety do chwili obecnej nie udało mi się odnaleźć brata, ale jestem na dobrym tropie i mam nadzieję, że go odnajdę. Może nie tak szybko jak udało mi się odnaleźć siostry, ale kiedyś … podobno nadzieja umiera ostatnia Z Elą utrzymuję stały kontakt, niestety z Magdą ze względu na jej problemy zdrowotne nie mam kontaktu. Tak naprawdę w tych swoich poszukiwaniach chciałam odnaleźć tylko rodzeństwo, nie zależało mi na odnalezieniu biologicznych rodziców ponieważ znałam powód dla którego znaleźliśmy się cała czwórką w domu dziecka. Jeśli ma ktoś ochotę pogadać więcej zapraszam na mail: <!-- e --><a href="mailto:eam1@wp.pl">eam1@wp.pl</a><!-- e -->. Wymienimy poglądy, doświadczenia, może uda nam się rozwiązać jakoś wspólnie nasze (dzieci adoptowanych) problemy. pozdrawiam wszystkich

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Estera

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 46
Dołączył: 18-01-2011
Reputacja: 0
Post: #2
20-01-2011 20:27
Długa droga za Tobą ale cieszę się, że odnalazłaś siostry... Obyś i brata szybko znalazła.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #3
25-01-2011 10:45
witam ponownie. Codziennie udaje mi się ustalać nowe fakty, ktore być może zbliżaja mnie powolnymi krokami do spotkania z bratem... taką mam nadzieję, że serce jego ojca adopcyjnego kiedyś ulegnie i dowiem się wszystkiego... teraz czekam na odpowiedź z sądu odnośnie informacji czy ten człowiek chce ze mną rozmawiac na temat brata czy nie ...

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Estera

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 46
Dołączył: 18-01-2011
Reputacja: 0
Post: #4
25-01-2011 12:14
To trzymam kciuki Uśmiech I czekam na dalsze wiadomości...

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #5
26-04-2011 09:24
Wczoraj kolejny przełom w moich poszukiwaniach. Po pół roku od wysłania mojego mail'a dostałam informację od kogoś kto 15 lat temu znał adopcyjnego ojca mojego brata. Mam nadzieję że uzyskam teraz więcej informacji z "nowego" życia mojego brata. Moze dowiem się jakim był dzieckiem... wciąż mam nadzieje, bo ona umiera ostatnia.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
kirk

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 47
Dołączył: 23-08-2010
Reputacja: 0
Post: #6
26-04-2011 11:25
To już coś, jesteś coraz bliżej Uśmiech Ale te sprawy się potrafią przeciągać...

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #7
26-04-2011 14:03
Tak wiem w tych sprawach trzeba cierpliwości i czasu... A sąd mi do tej pory nie dał odpowiedzi choć już ustawowy czas na odpowiedź (90 dni ) minął Smutny bedę musiała upomnieć się o swoje .

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #8
05-09-2011 11:26
Moje poszukiwania utknęły w martwym punkcie... cóż. Mimo wszystko - nadzieja umiera ostatnia

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #9
07-09-2011 14:32
Po ośmiu miesiącach oczekiwań Sąd odpisał - oczywiście w aktach którymi sąd dysponuje nie znajdują akt sprawy dotyczacej mojego brata... są po prostu żałośni dając mi taką odpowiedź, bo ja wiem że adopcję przeprowadził sąd w tej miejscowości... sądy ani nie rychliwe ani nie sprawiedliwe Smutny
Uruchamiam więc nastepną mozliwa ścieżkę poszukiwań...

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
EM-a

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 64
Dołączył: 19-01-2011
Reputacja: 0
Post: #10
16-09-2011 15:26
kolejny przełom w "prywatnym śledztwie" Uśmiech uzyskalam dodatkowe informacje o adopcyjnych rodzicach mojego brata. Zarówno w przypadku adopcyjnej mamy, jak i mojego brata nie ma adnotacji o jej ewentualnej śmierci, ale też nie ma jej w ewidencji mieszkańców miasta w ktorym mieszkała w momencie adopcji mojego brata, ani tez w ewidencji mieszkańców miasta w którym się urodziła... jedne dobre to to że żyje i mam nadzieję szukać ich wsród żywych...

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości