Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
witam wszystki
anetka250686

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 34
Dołączył: 09-04-2014
Reputacja: 0
Post: #1
09-04-2014 22:45
Witam! Nazywam się Aneta. Mam 28 lat. O tym, że jestem adoptowana przypuszczałam już od czasów podstawówka- gimnazjum. Jak byłam młodsza zdarzyło się ze trzy razy, iż jakieś dziecko na dworze powiedziało mi, że jestem adoptowana. Pytałam rodziców, ale zawsze odpowiadali, że tak mówią bo mieli nas (mnie i moją młodszą siostrę późno) tzn po 12 latach małżeństwa (ale moja młodsza siostra jest ich biologiczną córką). Zdarzały się jeszcze jakieś historyjki, które wtedy uważałam za mało istotne, ale teraz wiem, że już dawno temu mogłam wiedzieć ze jestem adoptowana. Jak wspomniałam wcześniej rodzice zawsze mieli jakieś wytłumaczenie żeby tylko mi nie powiedzieć prawdy. I pewnie żyłabym w tej nieświadomości gdyby nie to, że jakieś 5 lat temu moja sąsiadka przyszła do mnie pijana pożyczyć pieniądze i powiedziała mi :" wiesz Aneta że jesteś adoptowana"? to już był ten moment, który zdecydował iż muszę to sprawdzić jednak nie sprawdziłam od razu. Po jakiś 2 latach od tego incydentu, kiedy już miałam swoje dziecko poszłam do USC po odpis zupełny aktu urodzenia. Niestety nic tam nie znalazłam i znowu uciszyłam ciekawość na kolejne 3 lata. 3 tygodnie temu ciekawość wróciła więc udałam się znowu do USC ale tym razem powiedziałam o co mi chodzi. Pani sprawdziła archiwum i pokazała mi mój pierwszy akt urodzenia. Nie będę już opisywać jaka była moja reakcja. W każdym bądź razie trudniejsze jest dla mnie to, iż moi rodzice adopcyjni ( nie powiedziałam im jeszcze że znam prawdę) nie są moimi rodzicami niż to iż moja matka biologiczna ( nie była jeszcze pełnoletnia jak mnie urodziła) mnie oddała. Znalezienie matki biologicznej było bardzo łatwe. ma konto na nk i na facebooku. Mam prawdopodobnie siostrę i 3 braci. Napisałam do matki biologicznej wiadomość na nk , ze prawdopodobnie jest moją matką biologiczną. Jednak 2 tygodnie nie odpisywała wiec napisałam iż jeśli ma wątpliwości to mogę jej podać jakieś szczegóły. Podałam wagę godzinę urodzenia itp. Napisałam także iż jeśli o mnie czasami myślała to żeby się odezwała a jak nie to niech zapomni ze pisałam a ja ułożę sobie swoją wersję wydarzeń. Odpisała mi. Odpisała że jest zaskoczona tym co napisałam. Napisała że miała córkę ale nie zgadza się imię ( w pierwszym akcie urodzenia mam Maria a ona dała mi Wioletta. I napisała że była to wyłącznie jej wina. Odpisałam jej m.in. że nie będę jej oceniać bo ma własne sumienie oraz że ją odnalazłam i to zależy teraz od niej co z tym zrobi gdyż ja nie będę się narzucać. no i już tydzień milczy. Napisała mi tylko tyle co napisałam wyżej. Jestem zaskoczona jej reakcją. Spodziewałam się z jej strony większego entuzjazmu i radości. A ona potraktowała mnie jak bękarta. Ta kobieta ma inne dzieci czyli mam rodzeństwo. Napisałabym do nich ale nie chce zaburzać ich "rodzinnych relacji". Nie wiem czy ona potrzebuje czasu czy może ja w zły sposób napisałam do niej. dobrze chociaż że trafiłam do dobrej, kochającej rodziny. I mimo tego , że moi rodzice mają swoja biologiczną córkę to mi nigdy ale to nigdy nie dali odczuć że nie jestem ich. Dali mi wszystko czego kobieta która mnie urodziła nie chciała mi dać. P.S. Moja matka biologiczna oddała mnie do adopcji zaraz po porodzie. Miała kuratora pewnie dlatego ze nie była pełnoletnia. Obecnie ma 4 dzieci już po 20. A co jest w tej całej historii najzabawniejsze to to iż kobieta która mnie urodziła i zostawiła ogłasza się w internecie iż może być opiekunką dla dzieci............

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
anetka250686

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 34
Dołączył: 09-04-2014
Reputacja: 0
Post: #2
10-04-2014 18:22
Proszę poradzcie co zrobić z tym dalej ?

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Miecz.S-K

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 94
Dołączył: 01-11-2011
Reputacja: 1
Post: #3
12-04-2014 13:21
Witam…
Nic nowego „pod słońcem” adoptowanych dzieci, które dorastając i żyjąc w nowym środowisku adopcyjnych rodzin, nieustannie spotykają się i borykają z tymi samymi problemami. Mimo postępującego powoli procesu świadomości społecznej, w lokalnych środowiskach zawsze znajdą się życzliwe osoby, które w najmniej oczekiwanej okoliczności znajdą w sobie dość odwagi, aby zepsuć kruchy i jakoś poukładany świat adoptowanego dziecka. Niebezpieczeństwo zburzenia tego świata czyha nieustannie. Zatem tylko naiwnie można domniemywać jako rodzice adopcyjni, że wszystko się jakoś ułoży i jakoś to będzie. W sytuacjach, które Opisujesz żyją namacalne dowody na to, że jest to ciągle iluzja świata rodziców adopcyjnych, którzy nie posiadają lub nie chcą posiadać woli świadomego wyboru zaszczytnej roli rodziców, a tylko jej namiastkę. Zadziwiającym jest też fakt, że bardziej skutecznie potrafią się wtapiać w swoje środowisko ze swoją tajemnicą niż świadomie i w pełni odpowiedzialnie się z tym faktem zmagać. Przecież nie jest przestępstwem, które się ukrywa przed światem fakt, że podjęło się roli rodziców, którzy adoptują dziecko. To raczej powód do dumy, że podejmuje się tak wielkie wyzwanie, które rzutuje przecież na całe życie nie tylko tychże rodziców, ale także na całe przyszłe życie ich adoptowanego dziecka. Powiem więcej – skutek tego rozciąga się na kilka pokoleń wstecz, jak i w przód, wg mojej oceny dotyka on 4-5 pokoleń łącznie. Nie jest to zatem pojedynczy akt w realizacji woli adopcji, w relacji - adoptujący rodzice – adoptowane dziecko, ale także rodzą się relacje: adopcyjni dziadkowie-adopcyjni rodzice-adopcyjne dziecko oraz przyszłe relacje, kiedy dziecko dorasta i zakłada własną rodzinę. To także fakt doniosłego zdarzenia społecznego,
w którym dziecko traci relacje i więzy wcześniejszych związków rodzinnych /najczęściej niewłaściwych, chorych lub patologicznych/ i nawiązuje zupełnie nowe. Na styku tego wszystkiego są także odczuwalne i wyrażane w sposób prawie niemożliwy do opisania ludzkie emocje, uczucia, doznania, zmienia się i przewartościowuje cały dotychczas otaczający ich świat. Świat, który jest bardzo kruchy, zbudowany na różnego rodzaju lękach, obawach i możliwości poddania ocenom przez najbliższą rodzinę, instytucje, środowisko. Jakże łatwo światem tym potrząsnąć, zachwiać nim lub go zniszczyć.
Tymczasem w sytuacji, którą Opisujesz Stałaś się mimowolnie ofiarą nienaturalnych i niewłaściwych reakcji środowiska na Twoją osobę. Mimo tego, że powinno być dobrze – jest niestety źle. Cóż dało Tobie odkrycie prawdy o sobie: lęk, obawy, smutek, rozterki, łzy i ustawicznie zadawane sobie pytanie – co dalej robić i jak dalej poprowadzić sprawy, do których nie Byłaś przygotowana. Powiedzieć o wszystkim rodzicom adopcyjnym – wielka niewiadoma przyszłości i wielka krzywda dla obu stron. Poznać prawdę o sobie, ze strony rodziny biologicznej – wielka niewiadoma przyszłości i wielka krzywda dla obu stron. Powiedzieć prawdę każdej ze stron o sobie to także wyrządzenie krzywdy emocjonalnej – nieodwracalnej, ponieważ po fakcie nic już nie będzie takie samo, jak wcześniej… nastąpi nowe życie, nowy świat, nowa przyszłość. Wszystko już inne i ruiny po przeszłości, a w tym wszystkim sama Ty…
Mówi stare powiedzenie „Prawda was wyzwoli…” tymczasem, w tak trudnych i złożonych przypadkach „prawda może nas osaczyć i pogrążyć”. Z jednej strony Możesz zniszczyć poukładany świat rodziny adopcyjnej, z drugiej strony, poukładany świat rodziny biologicznej. Nie Chcesz zatem niszczyć tychże struktur poukładanych światów,
a z drugiej strony – te właśnie światy totalnie Ciebie niszczą i jak mniemam zniszczą, jeżeli z tym problemem Pozostaniesz sama… Przy podjęciu decyzji i podejmowaniu kolejnych kroków trzeba i Musisz koniecznie pamiętać
o dwóch niewątpliwych faktach. Rodzina adopcyjna jest tą, która Ciebie kocha i zapewne Ty także ją kochasz, to także ona dała Tobie przed laty szansę i nadzieję na Twój LEPSZY ŚWIAT. Rodzina biologiczna jest tą, która w osobie biologicznych rodziców: matki i ojca, ale także ich rodziców – w przeszłości ZAWIODŁA. Dzisiaj Możesz dokonywać wyboru, już jako dorosła osoba i wierzę, że Dokonasz właściwego wyboru, który będzie podyktowany zarówno uczuciami, jak i zdrowym rozsądkiem.

Piszesz „Proszę poradźcie co zrobić z tym dalej?”

Z racji starszeństwa i doświadczenia, a także drogi, którą przeszedłem dużo wcześniej i musiałem nauczyć się tego wszystkiego podobnie jak Ty… moje rady będą krótkie i treściwe. Tymi drogami i w tym kierunku należałoby pójść, chociaż zapewne i tak Zrobisz to – co podyktuje Tobie serce.

1. Powiedz o wszystkim swoim adopcyjnym rodzicom, w jednoczesnym zapewnieniem ich o swojej miłości do nich, niezmienności i stałości uczuć.
2. Poznaj wnikliwie i oceń rodzinę biologiczną, ze szczególnym uwzględnieniem matki biologicznej i ojca, a także ich rodziców /Twoich dziadków biologicznych - jeżeli jeszcze istnieją/ Wg mojej oceny – instynktownie i zdroworozsądkowo – nie miałbym do nich zaufania, a to w jaki sposób zachowuje się obecnie kobieta, która Ciebie tylko urodziła, zapala we mnie czerwoną lampkę najwyższej gotowości. Kobieta, która Ciebie urodziła ma obecnie „poukładany” świat bez Ciebie. Każda obecność w nim - Ciebie – powoduje w niej niepokój i strach, a także konieczność kolejnych kłamstw, na których zbudowała swoje dotychczasowe szczęście, bez Ciebie.
3. Poznaj swoje rodzeństwo. Masz przecież prawo do poznania swojej biologicznej rodziny, w tym także do swojego przyrodniego rodzeństwa, bez względu na to jakie będą tego następstwa.
4. Nie uzewnętrzniaj się ze swoimi uczuciami w stosunku do rodziny biologicznej i nie dopuszczaj do swego serca zbyt wielkich nadziei. Kiedy zranią na nowo – będzie bardziej bolało.
5. Nie Oczekuj, że wszyscy odkryci przez Ciebie członkowie biologicznej rodziny /w tym rodzeństwo/ będą darzyli Ciebie uczuciami i miłością. Euforia i zachwyt szybko mijają, a w to miejsce wkrada się rozczarowanie.
6. Nie Nadrobisz straconych lat i nie Wrócisz do iluzorycznej krainy uczuć dziecięcego świata. Człowiek dorosły nie kocha tak bardzo bezinteresownie, jak dziecko. Świat wspomnień z lat dziecięcego szczęścia, w otoczeniu Twojej rodziny biologicznej – nie istniał, nie istnieje i razem go nie stworzycie ani do niego nigdy nie powrócicie.
7. W odkrytej na nowo biologicznej rodzinie Pozostaniesz widziana w mniejszym lub większym stopniu intruzem, który przyszedł po uczucia, a być może także i po coś więcej…
8. Pamiętaj zawsze o tym, że to Ty Zaczęłaś szukać swojej rodziny biologicznej i ją Znalazłaś, a nie oni… Znaj swoją wartość własnych uczuć i nie Rzucaj ich im pod nogi… mogą wszakże podeptać…
9. Zachowaj zawsze swoją własną godność i dumę w stosunku do rodziny biologicznej. Pamiętaj, że wszystko co Masz Zawdzięczasz sobie, swojej pracy i własnym dłoniom, a także dzięki szansie, którą dał Tobie los, w osobach adopcyjnych rodziców.
10. Pamiętaj, że nie Jesteś bękartem – lecz już dorosłą i wartościową kobietą, nie Masz i nie Możesz się wstydzić, za swoją przeszłość, którą zgotował Tobie los i kobieta, która obecnie nie może spojrzeć Tobie w oczy. Nie Ty powinnaś się wstydzić, że Żyjesz - ale właśnie ona…
11. Układaj sobie własną przyszłość w oderwaniu od wszystkich negatywnych odczuć i uczuć, które dotkną Ciebie
z obu stron – rodziny adopcyjnej i biologicznej, kiedy wszystko się już wyjaśni. Chroń swój własny świat siebie
i swoich uczuć od negatywnego wpływu na swoją osobę i Twoją rodzinę… wierząc w siebie i swoje własne możliwości.
12. Z rodziną biologiczną, kiedy już Będziesz zaakceptowana pośród nich, warto być… Trzeba jednak pamiętać
i Musisz pamiętać, że… Będą zdarzały się częste przypadki, iż będzie dla Ciebie lepiej, że czas spotkania nie będzie dłuższy niż… na „długość herbaty”
-------
Nie sądzę, żeby był zabawnym fakt, iż kobieta która Ciebie urodziła i posiadała czwórkę dzieci nie mogła ogłosić „wszem i wobec”, że może być opiekunką dla dzieci. Powiedziałbym raczej, że napisała o sobie smutną prawdę… Może być opiekunką dla dzieci, natomiast matką zdecydowanie być nie powinna…!!!

P.S. Jeszcze rada techniczna… W powitaniu swoim na forum Napisz krótką informację, natomiast cały tekst proponuję przenieść do tematu „Moja historia”, tam zagląda więcej osób…



Pozdr. Miecz.S-K
mailto: mieczyslaw.soroka.korczyc@gmail.com
gg: 230220
"Jeśli przechodzisz przez piekło, nie zatrzymuj się!" – Winston Churchill
Koszulki reklama
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-04-2014 16:23 przez Miecz.S-K.)
Znajdź Cytuj
rec

Przyjaciel nie do ruszenia
***
Liczba postów: 74
Dołączył: 11-07-2013
Reputacja: 3
Post: #4
14-04-2014 15:35
Witam
Każdy na tym forum ma swoją historię, swoje trudne przeżycia, jednak odczucia osób adoptowanych zwykle są podobne. Niedowierzanie, później próba rozwikłania sprawy w sensie urzędowym, a później to najtrudniejsze ... próby nawiązywania relacji, układanie życia jakby na nowo.

Myślę, że Twoja biologiczna matka potrzebuje czasu aby się oswoić z tym, iż próbujesz nawiązać kontakt. Napisałaś, iż po 2 latach od incydentu z pijaną sąsiadką poszłaś do USC. Dlaczego zwlekałaś? Z pewnością dlatego, że musiałaś przerobić w sobie te nowe fakty. Zebrać w sobie siły. To zupełnie naturalne. Mimo, iż miałaś wcześniej jakieś sygnały, że jesteś adoptowana to i tak potrzebowałaś czasu. Być może ktoś, kto jest zupełenie poza tematem adopcyjnym mógłby Ci powiedzieć, iż Twoja biologiczna matka dziwnie postąpiła, bo najpierw nie odezwała się wcale, a czym mogła być zaskoczona, skoro wiedziała, że oddała dziecko, które być może prędzej czy później przyjdzie po wyjaśnienia?! Problem w tym, iż takie sprawy wymagają czasu dla obu stron, to zawsze są duże emocje, nawet jeśli ktoś milczy lub odpowiada zdawkowo. Myślę, że powinnaś dać jej czas do oswojenia się z nową sytuacją, być może Ona będzie gotowa za jakiś czas rozmawiać. Warto dać jej do zrozumienia, iż będziesz czekać na taką chwilę.

My osoby adoptowane mamy pewien komfort czasu. Dowiadujemy się i działamy gdy chcemy, gdy mamy na to siły, gdy czujemy że warto. Czasem po tygodniu, czasem po 2 latach a czasem po 10 latach ... każdy inaczej to w sobie układa i robi z tym coś albo i nie. To nasza niezależna, przemyślana decyzja. Jednak osoby z tej drugiej strony (biologicza rodzina) dostają informację tu i teraz ... "ta daa mmm jestem", jak Filip z konopii :-) - przepraszam za spłycenie tematu, no ale tak to jest. No ale co dalej? Jestem, chcę informacji, chcę kontaktu ... ok, w porzadku. Miałaś długi czas aby zdecydwać kiedy to zrobisz, a matka powinna odpisać natychmiast, bo jak nie to znaczy, ze jest niechętna, że odrzuca. Być moze wcale nie! Może ona potrzebuje też czasu. Kurczę, no trzeba mieć odwagę aby to wszystko wyjaśnić, by spojrzeć dziecku w oczy itd.

Ja bardzo żałuję, iż odkopałam moje adopcyjne sprawy w momencie gdy moja matka już nie żyła. Nie porozmawiam z nią. Nie mogę. Ty masz taką możliwość, i mam nadzieję, że kiedyś spokojnie, bez presji, bez wyrzutów jakoś Wam się uda.

Co do rodzeństwa, ono reaguje różnie. Ja mam kilkoro rodzeństwa. Niektórzy nie wyrazili chęci spotkania, inni tak i są to teraz bardzo mocne relacje, jak to między rodzeństwem być powinno. Różnica miedzy matką a rodzeństwem jest taka, iż teoretycznie matka jest Ci winna wyjaśnienia, rodzenstwo to co innego, bo nikt z nich nie miał wpływu na Ciebie i Twoje losy. Myślę, że mogliby wiedzieć, iż jesteś, ze szukasz. NIe wiadomo jak zareagują, ale myślę, tak na bazie swoich doświadczeń, iż warto dac im szansę na podjęcie takiej decyzji - tak , lub nie - i sprawa wyjaśniona, Ty też masz czystą sytuację wtedy. Wiesz, że zrobiłaś wszystko co mogłaś. Wtedy żyje się o wiele łatwiej.

Gdybyś chciała pogadać, poradzić się, czy coś to śmiało pisz na prive. Ja dużo przeszłam i chętnie pomogę jak będzie taka potrzeba :-)


Koszulki reklama
Strona Znajdź Cytuj


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości