Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Moja ciekawa, acz trudna historia.
zaadoptowanyMareczek

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 9
Dołączył: 24-06-2014
Reputacja: 0
Post: #1
24-06-2014 23:48
Witajcie serdecznie kochani !
Mam na imię Kamil, chociaż urodziłem się jako Marek.
Chciałbym opisać Wam moją sytuację i być może komuś , kto poszukuje, pomóc.
Urodziłem się w czerwcu 1994 roku w pewnym małym miasteczku na Pałukach. Przed 20 lat żyłem z tą świadomością, aczkolwiek nigdy nie próbowałem niczego odnaleźć. Zawsze jednak, brakowało mi rodzeństwa. Pragnąłem mieć czy to starszego braciszka, czy młodszą siostrzyczkę. I wiecie, że mam? Duży uśmiech
Po egzaminie dojrzałości zdecydowałem się odwiedzić owe małe miasteczko. Jechałem 70 kilometrów autobusem. Nogi miałem jak z waty a głos mi drżał. Po 2 godzinach ( z przesiadką ) dotarłem na miejsce. Udałem się do Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie poprosiłem o okazanie mi PIERWOTNEGO aktu narodzin. Dziwię się, że tak wielu z Was tutaj nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda. Po adopcji, którą wykonano w Bydgoszczy ( stolicy województwa) zmieniono mi ( i każdemu kto jest adoptowany! ) akt narodzin. Wielokrotnie trzymałem akt narodzin w rękach, ale jak mówię, w akcie tym widnieją adopcyjni rodzice, jako biologiczni.
Wracając...poprosiłem o okazanie tego dokumentu. Z niego dowiedziałem się jak że moja matka to Grażyna, a ojciec Ireneusz oraz, że mieszkają około 30 kilometrów od miejsca moich narodzin. Uzyskałem ich daty i miejsca narodzin oraz numer sprawy sądowej. Nieśmiało poprosiłem o dane na temat rodzeństwa, które otrzymałem. Prócz mnie, narodziło się tam pięcioro dzieci tej pary. Odszukałem cztery lata starszego brata, który opowiedział mi, że adoptowany został wraz ze starszym bratem narodzonym w 1987 w małej kujawskiej mieścinie ( tej, z której pochodzili rodzice ) . Zaczęliśmy poszukiwania. Dowiedzieliśmy się, że matka żyje, natomiast ojciec już nie. Pojechaliśmy do owej rodzinnej mieściny, gdzie na miejscowym cmentarzu znaleźliśmy grób najmłodszego brata ( potwierdzone przez księdza ) oraz grób ojca. Brat z 1987 roku poszukiwał grobu babci, po której śmierci został oddany do adopcji. Niestety grób zniszczono na polecenie córki ( naszej matki ).
Mieścina jest tak mała, że wszyscy się znają, w efekcie opowiedzieli nam o matce. Wiemy co robi, jak żyje i dlaczego nas oddawała. W internecie znalazłem numer telefonu do sołtysa wsi z której pochodził ojciec. On to opowiedział mi o ojcu oraz o dziadkach ze strony ojca, którzy od wielu wielu lat nie żyją.
Niestety rodzice nie mieli rodzeństwa a dziadkowie nie żyją, więc nie możemy nikogo podpytać o więcej szczegółów.
Obecnie czekamy na telefon z Ośrodka Adopcyjnego, który to ma się z nami umówić i podać informacje co do całego rodzeństwa, gdyż z odszukaniem wszystkich mamy problem.

Jak widać działałem inaczej niż większość z Was. Nie zaczynałem od Ośrodka Adopcyjnego, a działałem sam. Wyprosiłem informacje i mam .....wspaniałe rodzeństwo! UśmiechUśmiech

Pozdrowienia!

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
Tomcio1

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 13
Dołączył: 20-08-2013
Reputacja: 1
Post: #2
27-06-2014 10:10
No i super świetnie Trzymaj się

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj
PRO-VITA

Nasz nowy przyjaciel
**
Liczba postów: 7
Dołączył: 24-07-2014
Reputacja: 0
Post: #3
31-07-2014 19:12
(24-06-2014 23:48)zaadoptowanyMareczek napisał(a):  Witajcie serdecznie kochani !
Mam na imię Kamil, chociaż urodziłem się jako Marek.
Chciałbym opisać Wam moją sytuację i być może komuś , kto poszukuje, pomóc.
Urodziłem się w czerwcu 1994 roku w pewnym małym miasteczku na Pałukach. Przed 20 lat żyłem z tą świadomością, aczkolwiek nigdy nie próbowałem niczego odnaleźć. Zawsze jednak, brakowało mi rodzeństwa. Pragnąłem mieć czy to starszego braciszka, czy młodszą siostrzyczkę. I wiecie, że mam? Duży uśmiech
Po egzaminie dojrzałości zdecydowałem się odwiedzić owe małe miasteczko. Jechałem 70 kilometrów autobusem. Nogi miałem jak z waty a głos mi drżał. Po 2 godzinach ( z przesiadką ) dotarłem na miejsce. Udałem się do Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie poprosiłem o okazanie mi PIERWOTNEGO aktu narodzin. Dziwię się, że tak wielu z Was tutaj nie zdaje sobie sprawy jak to wygląda. Po adopcji, którą wykonano w Bydgoszczy ( stolicy województwa) zmieniono mi ( i każdemu kto jest adoptowany! ) akt narodzin. Wielokrotnie trzymałem akt narodzin w rękach, ale jak mówię, w akcie tym widnieją adopcyjni rodzice, jako biologiczni.
Wracając...poprosiłem o okazanie tego dokumentu. Z niego dowiedziałem się jak że moja matka to Grażyna, a ojciec Ireneusz oraz, że mieszkają około 30 kilometrów od miejsca moich narodzin. Uzyskałem ich daty i miejsca narodzin oraz numer sprawy sądowej. Nieśmiało poprosiłem o dane na temat rodzeństwa, które otrzymałem. Prócz mnie, narodziło się tam pięcioro dzieci tej pary. Odszukałem cztery lata starszego brata, który opowiedział mi, że adoptowany został wraz ze starszym bratem narodzonym w 1987 w małej kujawskiej mieścinie ( tej, z której pochodzili rodzice ) . Zaczęliśmy poszukiwania. Dowiedzieliśmy się, że matka żyje, natomiast ojciec już nie. Pojechaliśmy do owej rodzinnej mieściny, gdzie na miejscowym cmentarzu znaleźliśmy grób najmłodszego brata ( potwierdzone przez księdza ) oraz grób ojca. Brat z 1987 roku poszukiwał grobu babci, po której śmierci został oddany do adopcji. Niestety grób zniszczono na polecenie córki ( naszej matki ).
Mieścina jest tak mała, że wszyscy się znają, w efekcie opowiedzieli nam o matce. Wiemy co robi, jak żyje i dlaczego nas oddawała. W internecie znalazłem numer telefonu do sołtysa wsi z której pochodził ojciec. On to opowiedział mi o ojcu oraz o dziadkach ze strony ojca, którzy od wielu wielu lat nie żyją.
Niestety rodzice nie mieli rodzeństwa a dziadkowie nie żyją, więc nie możemy nikogo podpytać o więcej szczegółów.
Obecnie czekamy na telefon z Ośrodka Adopcyjnego, który to ma się z nami umówić i podać informacje co do całego rodzeństwa, gdyż z odszukaniem wszystkich mamy problem.

Jak widać działałem inaczej niż większość z Was. Nie zaczynałem od Ośrodka Adopcyjnego, a działałem sam. Wyprosiłem informacje i mam .....wspaniałe rodzeństwo! UśmiechUśmiech

Pozdrowienia!

Gratuluję szybkości i pomysłowości z tym szukaniem. Mnie zajęło to sporo lat i zachodu ale to stare czasy.Jednak warto było bo znalazłem rodzinę która mnie ciepło przyjęła matka co prawda nie żyje a o ojcu nic nie wiem,ale okazało się,że mam siostrę i brata..Poznaliśmy się żyjemy coraz bliżej mam bliską własną rodzinę.Radzę wszystkim,szukajmy swych korzeni idzie się wtedy psychicznie na nowo zbudować.

Koszulki reklama
Znajdź Cytuj


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Moja historia baskowska 3 2,626 31-07-2014 19:47
Ostatni post: PRO-VITA
  Moja historia... została spisana... Miecz.S-K 6 3,687 31-07-2014 19:41
Ostatni post: PRO-VITA
  Z życia wzięte - moja historia Emilia 2 2,166 19-04-2013 11:56
Ostatni post: michal7138
  a o to moja historia iwona.p 2 1,781 17-03-2013 10:14
Ostatni post: veronica
  moja historia adopcji... Kelvyn 7 5,511 04-03-2013 16:10
Ostatni post: iwona.p
  Moja i mamy adopc historia kalina 6 4,957 02-09-2012 10:20
Ostatni post: adopcjazserca
  Moja skomplikowana i długa historia daria19 7 4,807 27-12-2011 14:39
Ostatni post: Ajenka
  Trudna decyzja :(:( Jara 2 2,739 14-11-2011 23:36
Ostatni post: niunia9970
  moja historia anjapax 1 4,257 08-05-2011 21:17
Ostatni post: anjapax
  moja historia limonka_x 5 5,909 03-02-2011 23:10
Ostatni post: limonka_x

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości